Wystawa zbiorowa [październik-listopad 2019]

Kurator wystawy: Wojciech Leder
Wykład: Kazimierz Piotrowski

Na wystawie pokazujemy prace artystów, którzy znaleźli się bezpośrednio albo pośrednio pod wpływem postawy Władysława Strzemińskiego. On zaraził sobie współczesnych imperatywem postępu, imperatywem nowoczesności. W tym sensie Jego wyjątkowość mierzona jest przede wszystkim wiarą w rozwój. To co teraz wydaje się oczywiste, wtedy nie mieściło się w pojęciu sztuki. Narzędzia jakich używał do analizy formy plastycznej i komponowania napięć były zupełnie nowatorskie. Przede wszystkim kontrapunkt, a potem Jego autorski projekt – Unizm. Środowisko łódzkie bardzo szybko pod wpływem Strzemińskiego odrzuciło kapistoski koloryzm, który jeszcze przed Drugą Wojną Światową wydawał się bardzo progresywny

CREDO

Wojciech Leder, kurator wystawy
Myśl stawia pytania, na które ma odpowiedzieć widzenie.
Władysław Strzemiński, Teoria widzenia (1957)1

Strzemiński przyjechał do Polski po studiach artystycznych w Rosji. Był uczniem, ale i krytykiem Malewicza. Przejął od konstruktywistów nowe pojęcie formy, zrywając z jej estetyzacją i ideologizacją, a tym samym nową misję sztuki i nowym wyjątkowym etosem artysty, który malując, zarazem konstruuje widzenie i buduje. Jego działalność w niepodległej Polsce podporządkowana była imperatywowi postępu, chociaż zaczynał od esencjalnych pytań o istotę malarstwa rozpatrywaną poza czasem. Był świadom zapóźnienia natury społecznej, technologicznej, ekonomicznej i artystycznej ówczesnej Polski. Jako artysta chciał zainspirować swoją wolną ojczyznę do nowoczesności, którą fałszowali rozmaici pseudomoderniści czy blokaderzy. Przed wojną, razem ze swoją żoną Katarzyną Kobro byli bardzo znaczącymi postaciami życia artystycznego i społecznego. Po wojnie, kiedy organizowano szkołę artystyczną w łodzi, polecony przez Felicjana Szczęsnego Kowarskiego, włączył się w budowanie jej programu. Już wcześniej, w weimarskich Niemczech, konstruktywiści pod wpływem neoplastycyzmu i posłów sztuki z rewolucyjnej Rosji z powodzeniem kształcili projektantów, realizując programy modernistyczne. Profesor Stanisław Fijałkowski zwracał uwagę, że Strzemiński już wtedy wypominał Bauhausowi, że nie modyfikuje swoich programów, że ugrzęźli w rutynie i nie otwierają się na nowe okoliczności, które niesie przyszłość. Profesor Fijałkowski mówi, że zajęcia z Profesorem Strzemińskim były porywające: Im jestem starszy, tym bardziej wydaje mi się pewne, że był on moim jedynym mistrzem, choć nie uczył malarstwa (o co zapewne zadbali jego koledzy), lecz podstaw kompozycji, liternictwa i historii sztuki. Całe moje studia przebiegały pod urokiem Władysława Strzemińskiego, który bardzo życzliwie odnosił się do nas – studentów 2. Jego charyzma, zdecydowanie i wiedza przysparzały Mu słuchaczy, zwolenników a nawet wyznawców. Analiza formy plastycznej, jaką prowadził Strzemiński, ta której nauczyła Go współpraca z konstruktywistami, była bardzo nowoczesna. Młodzi adepci sztuki, zaraz po wojnie, żądni wiedzy i wrażeń, chłonęli każde słowo Mistrza niczym objawienie. Proponował zupełnie coś nowego, nauczał tego z dezynwolturą i pewnością. Elementy formy nie służyły do reprezentacji wyglądu rzeczywistości. On, komponując je, szukał napięć dynamicznych, układał, jak określił to Profesor Fijałkowski, system. Żółta plama nie była cytryną leżącą na parapecie. Ta żółta plama mogła się wznieść i szukać napięć z innymi elementami formy, które wcale nie musiały reprezentować swym wyglądem ramy okna, ani doniczki z kwiatem. Pragmatyka realnej rzeczywistości została zawieszona. Widz nie rozpoznawał przedmiotów. Strzemiński formę plastyczną rozkładał na podstawowe elementy i komponował układy, które niekoniecznie wyglądały jak znane obrazy rzeczy.

 

1 Władysław Strzemiński, Teoria widzenia, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1958, s. 13.
2 Stanisław Fijałkowski, Lata nauki i warsztat, Galeria 86, Łódź 2002, s. 9.