Jacek Adamas na tle „Klocków” w 2019r.
Fot. Łukasz Czarnecki-Pacyński, źródło: olsztyn.wm.pl

Jacek Adamas jest prawicowym oszołomem. Nikt głośno tego nie powie, ale analizując ostatnie lata pod kątem liczby wystaw oraz wzmianek w pismach krytyków i historyków sztuki, widać wyraźnie, że artysta znalazł się na cenzurowanym. Nazwisko Adamas wypowiadane jest tylko wtedy, gdy nie sposób go przemilczeć. Przecież jako absolwent słynnej Kowalni – pracowni Grzegorza Kowalskiego – wyruszył Adamas na podbój rodzimego światka artystycznego ramię w ramię z Pawłem Althamerem, Katarzyną Kozyrą czy Jackiem Markiewiczem, klasykami polskiej sztuki krytycznej. Jeszcze jako tako szło artyście do 2010 roku, jednak szukanie prawdy o katastrofie smoleńskiej i postulat rozliczenia winnych tego zdarzenia wpchnęły twórcę poza nawias artystycznego establishmentu. Od tego czasu Adamas może liczyć na poważne traktowanie głównie ze strony enfants terribles polskiego świata sztuki – Kazimierza Piotrowskiego czy Piotra Bernatowicza – poza tym z rzadka tylko przyjmując rolę zasłony dymnej i dowodu rzekomego pluralizmu kuratorskiej braci[1].

Tymczasem, co postaram się pokazać poniżej, jedyną winą Adamasa jest to, że na poważnie potraktował postulaty podnoszone przez część dzisiejszej lewicy. W działalności artysty zamieszkałego w małej wsi pod Olsztynem znajdziemy wątki odnoszące się do sztuki partycypacyjnej (czy też – modne słówko – artywizmu), ekologizmu, obrony lokalnych społeczności czy dekonstrukcji oficjalnych narracji historycznych. Okazuje się jednak, że dla liberalnego establishmentu lewicowa wrażliwość jest nie do zaakceptowania.

Sztuka partycypacyjna[2] jest oparta na działaniu, w które poza artystą włącza się również publiczność, niebędąca biernym obserwatorem, lecz współtwórcą wydarzenia. Analizując przejawy tego rodzaju sztuki w Europie Środkowo – Wschodniej, Andrzej Szczerski podkreśla, że zaangażowanie społeczne w tego rodzaju praktyki stanowiło zazwyczaj pobożne życzenie i nie przekraczało swoim oddziaływaniem wąskich środowisk i znajomych artystów[3]. Za wcielenie w życie postulatów sztuki partycypacyjnej badacz uznał pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski (1979), która przy współudziale wielotysięcznego tłumu zamieniła się w happening wykraczający poza religijny wymiar wydarzenia[4]. Chociaż uwagi Szczerskiego mogą prowadzić do niezwykle interesujących wniosków, wiązanie papieskich wizyt z działalnością artystyczną uważam za nieco ryzykowne. Z pewnością jednak racją jest zwrócenie uwagi na problemy z autentycznością i skutecznością większości działań partycypacyjnych, podejmowanych przez artystów współczesnych.

Weźmy jako przykład Pawła Althamera i jego „Wspólną sprawę”, w której sąsiedzi i znajomi artysty podejmują różne działania przebrani w złote kombinezony. Jedną z bardziej brawurowych odsłon akcji był przelot złotym samolotem do Brukseli 4 czerwca 2009 roku, z okazji 20. rocznicy upadku komunizmu w Polsce. W polemikę z tym dziełem wszedł Adamas. Artysta stworzył kolaż z pisma „Artforum” ze złotym samolotem Althamera na okładce, doklejając zdjęcie prezydenckiego samolotu rozbitego w katastrofie pod Smoleńskiem. Jak wskazuje Stanisław Czekalski w artykule „Zjawy wspólnej sprawy. Sztuka według radykalnej demokracji”[5], w ten dosadny sposób artysta skomentował postawę autora „Wspólnej sprawy”, związaną z jednej strony z bezkrytycznym euro-entuzjazmem, z drugiej zaś – z usilnym kreowaniem dnia 4 czerwca jako rzekomego ostatecznego upadku komunizmu w Polsce[6].

Czekalski doskonale odczytał znaczenie gestu Adamasa, obnażającego oderwany od rzeczywistości artworld. Wzniosłe hasła sztuki będącej bliżej codzienności i „zwykłych ludzi” milkną w obliczu prawdziwej tragedii, wydrzenia ogniskującego uwagę większości Polaków i dzielącego kraj na dwa walczące plemiona (ze sprzecznymi systemami wartości, tak jak nieadekwatne są względem siebie dwie strony okładki Adamasowego „Artforum”). Lepiej obracać się we własnych fantasmagoriach, złotych kostiumach oraz innych gestach bez większego znaczenia i pocmokać z uznaniem nad potencjałem „kolektywnego współdziałania” Althamera. Z drugiej strony, przyznać trzeba, że było warto. „Wspólna sprawa” znalazła swój najszczęśliwszy dla współczesnego artysty finał – dokumentacja z wydarzenia została zakupiona do publicznej kolekcji i cieszy oko wszystkich zainteresowanych, odwiedzających stronę internetową warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej[7].

Wchodzenie w twórczą polemikę z innymi współczesnymi artystami może sprowokować postawienie twórcy spod Olsztyna zarzutu działania reaktywnego, ograniczającego się do odpowiadania na tropy podsuwane przez innych twórców. Jednak znaczna część jego akcji jest pozytywna, trwale wpływająca na rzeczywistość, powstająca w oparciu o interes wykluczonych grup i przy ich twórczym współdziałaniu. Jednym z takich działań był protest przeciwko wysypisku śmieci, mającemu stanąć nieopodal domu artysty[8]. Zarówno Adamas, jak i część okolicznych mieszkańców sprzeciwili się temu pomysłowi samorządowych władz, tłumacząc, że wysypisko służyć będzie wygodzie dużego miasta kosztem lokalnej społeczności. Twórca zorganizował protest inspirowany filmem „Konwój” Sama Peckinpaha z 1978 roku, z Krisem Kristoffersonem w roli głównej – okoliczni rolnicy wyjechali traktorami na pole, gdzie miało powstać wysypisko. Rozpoczął się happening, pełen pyłu, dymu i hałasu silników rolniczych maszyn. Medialny oddźwięk akcji został wykorzystany przez protestujących, którzy wyrazili gotowość powtórzenia akcji w centrum Olsztyna. Na skutek tego i innych działań inspirowanych przez Adamasa władze porzuciły temat budowy wysypiska na wcześniej wskazanym terenie.

Inną akcją zapoczątkowaną przez artystę był protest przeciwko stawianiu na Warmii sieci elektrowni wiatrowych, uznanych przez Adamasa za niewydajne i awaryjne. Twórca zorganizował szereg akcji, z których warto wyróżnić jedną, polegającą na rozpostarciu przez uczestników stumetrowego, białego płótna przed Urzędem Marszałkowskim w Olsztynie. Długość materiału odpowiadała rozmiarom śmigła wiatraka, co uświadomić miało decydentom skalę podejmowanych inwestycji i ich wpływ na krajobraz. Białe płótno, stające się transparentem pozbawionym wyraźnego przesłania, wskazywać miało również na uniwersalny charakter protestu i podnoszonych postulatów. W tym wypadku akcja zakończyła się jedynie częściowym sukcesem. Kilka wiatraków postawiono, jednak artyście udało się zablokować część z planowanych inwestycji. Niebagatelny był wpływ akcji na świadomość społeczną. Między innymi dzięki Adamasowi udało się sproblematyzować kwestię elektrowni wiatrowych w Polsce, przedstawianych jako bezdyskusyjnie najlepsze rozwiązanie ze względów ekonomicznych i ekologicznych, a związaną z realizacją określonych, zewnętrznych interesów.

Chyba najbardziej znaczącymi działaniami Adamasa w przestrzeni publicznej są akcje z wykorzystaniem „Klocków” – drewnianych obiektów imitujących przeskalowane dziecięce zabawki, z kolorowymi literami umożliwiającymi układanie dowolnych napisów. Instalacja wykorzystywana była podczas wielu artystycznych akcji, jednak jedną z najbardziej znaczących były protesty przeciwko tak zwanym olsztyńskim Szubienicom, czyli Pomnikowi Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej. Jak zwykle, w wyniku „bohaterskich” działań Armii Czerwonej w 1945 roku spłonęło około czterdziestu procent zabudowy miejskiej. Nie zniechęciło to jednak ówczesnego wojewody olsztyńskiego, Mieczysława Moczara, do wyrażenia podziękowań za „bratnią pomoc”. Rzeźbiarz Xawery Dunikowski otrzymał zlecenie wykonania dwóch monumentalnych pylonów z płaskorzeźbami w stylu topornego socrealizmu. Pomnik po dziś dzień zajmuje miejsce na jednym z bardziej reprezentacyjnych miejskich placów, a jego usunięcie utrudnia wpisanie Szubienic do rejestru zabytków.

Przeciwko obecności pomnika przez kilka lat protestował Adamas w rocznicę ataku ZSRR na Polskę, przywożąc swoje „Klocki” i ustawiając je pod pylonami Dunikowskiego. Uczestnicy akcji, wspomagani przez artystę, układali z drewnianych kostek różnorodne napisy, takie jak:

WYBIERZ
NIEPODLEGŁOŚĆ

PAKT
RIBBENTROP – MOŁOTOW

RAZ SIERPEM RAZ MŁOTEM
CZERWONĄ HOŁOTĘ

co umożliwiło mieszkańcom wyrażenie głosu sprzeciwu wobec narzuconego symbolu poddaństwa komunizmowi. Trudno nie skojarzyć obiektów Adamasa i działań odbywających się przy ich użyciu jako odwołania do prac stanowiących dzisiaj kanon sztuki krytycznej, odnoszących się do dziecięcych zabawek, takich jak „Lego. Obóz koncentracyjny” czy „The doll you love to undress” (obydwie autorstwa Zbigniewa Libery).

O ile jednak w przypadku dzieł Libery mówimy jedynie o wykorzystaniu estetyki przedmiotu przeznaczonego dla dzieci przez obiekt, który zalega i kurzy się w muzealnym magazynie, to o tyle „Klocki” Adamasa wielokrotnie wykorzystywane były do „zabawy” i partycypacji publiczności w happeningach, przypominając o trudnej historii Polski oraz próbach jej przezwyciężenia.

Analizując działania wykorzystujące „Klocki”, należy przywołać dodatkowy kontekst polskiej sztuki. Akcje Adamasa stanowią rodzaj pomnikoterapii, zapoczątkowanej i uprawianej przez Krzysztofa Wodiczkę[9]. Inna sprawa, że projekty Wodiczki zazwyczaj funkcjonują na pewnym poziomie niedrażniącej ogólności i wpisują się w zestaw poglądów wyrażających świadomość establishmentu. Działalność Adamasa nie może liczyć na taki szacunek, ponieważ zbyt precyzyjnie uderza w narzucone status quo (taki jak brak konsekwentnie przeprowdzonej w Polsce dekomunizacji i politykę grubej kreski). Zapewne dlatego zazwyczaj zachwycający się sztuką społecznie zaangażowaną czy artywizmem krytycy sztuki w przypadku działalności Adamasa nabierają wody w usta.

Jak starałem się pokazać w niniejszym szkicu, nawet niewielki wycinek działalności Adamasa realizuje znaczną część postulatów aktualnego paradygmatu sztuki, będącej narzędziem zmiany społecznej. Przerasta on swoją autentycznością wielu współczesnych „zaangażowanych” twórców, strapionych i pochylających się nad losem uciskanych mniejszości (ale głównie tych wspieranych przez międzynarodowe korporacje) albo dekonstruujących trudną historię (o ile jest to zgodne z linią wyznaczaną przez „pedagogikę wstydu”). W działalności artysty z „Kowalni” znajdziemy wszystkie elementy konstytuujące kultową już dzisiaj sztukę krytyczną. W przeciwieństwie jednak do produkcji takich jej gwiazd, jak Althamer czy Libera, jest to sztuka reagująca na rzeczywistość, a nie starająca się rzeczywistość kreować w imię skrytych ideologicznych, politycznych lub po prostu partykularnych interesów.

przypisy
[1] Za wyjątek należy uznać wystawę w bytomskiej Galerii Kronika w 2012 r., której kuratorem był Stanisław Ruksza.

[2] Całą książkę sztuce partycypacyjnej poświęciła Claire Bishop, patrz. C. Brishop, Sztuczne piekła. Sztuka partycypacyjna i polityka widowni, tłum. Jacek Staniszewski, Warszawa 2015.

[3] A. Szczerski, Transformacja. Sztuka w Europie Środkowo-Wschodniej po 1989 r., Kraków 2018, s. 59.

[4] Ibidem, s. 44.

[5] S. Czekalski, Zjawy wspólnej sprawy. Sztuka według radykalnej demokracji, w: Sztuka przeciwko historii sztuki, red. Maria Poprzęcka, Warszawa 2017, s. 101–102.

[6] 4 czerwca 1989 r., będący terminem częściowo wolnych wyborów, nie przez wszystkich uznawany jest jako data faktycznego upadku komunizmu w Polsce, patrz: „To zwycięstwo zostało zaprzepaszczone”. Prof. Stanisław Cenckiewicz o wyborach 4 czerwca 1989 roku, https://www.polskieradio24.pl/130/8358/Artykul/2525133,To-zwyciestwo-zostalo-zaprzepaszczone-Prof-Slawomir-Cenckiewicz-o-wyborach-4-czerwca-1989-roku [dostęp dnia 28 października 2020 r.] lub rozmowa z prof. Inką Słodkowską – Wybory 4 czerwca stały się zaprzeczeniem Okrągłego Stołu, https://tygodnik.tvp.pl/42059357/wybory-4-czerwca-staly-sie-zaprzeczeniem-okraglego-stolu [dostęp dnia 28 października 2020 r.].

[7] Adamasa też kupili! Po niespełna dwudziestu latach od powstania „Artforum” wraz z trzema innymi pracami tego artysty zasili kolekcję Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie. Jest to pierwszy zakup prac tego artysty w historii. Nie zabrakło jednak akompaniamentu oburzenia, z niezawodną jak zawsze „Gazetą Wyborczą” na czele, patrz. Anna S. Dębowska, Tęczowe pałki i autor pomnika smoleńskiego w kolekcji CSW. Nowy dyrektor kupuje artystów „wykluczonych”, https://wyborcza.pl/7,112588,26164407,teczowe-palki-i-autor-pomnika-smolenskiego-w-kolekcji-csw.html [dostęp dnia 28 października 2020 r.].

[8] Na temat opisanych tutaj protestów przeciwko budowie wysypisku wysypiska śmieci i elektrowni wiatrowych więcej posłuchać można w moim reportażu radiowym, M. Skierski, Walka z wiatrakami, http://radiopoznan.fm/informacje/kultura/walka–z–wiatrakami–reportaz [dostęp dnia 28 października 2020 r.].

[9] Zwrócił na to uwagę Piotr Bernatowicz, patrz. : P. Bernatowicz, Zaskoczyło mnie kołtuństwo środowisk krytyki, https://www.miastopoznaj.pl/kultura-i-styl/2469-p-bernatowicz-zaskoczylo-mnie-koltunstwo-srodowisk-krytyki [dostęp dnia 28 października 2020 r.].