źródło: facebook grupy The Krasnals

Szanowna Redakcjo! Pozwalam sobie podzielić się pewnym wydarzeniem, które wprawiło mnie i bliską mojemu sercu Marię Timofiejewną w niemałą konsternację. Otóż jak może Szanownej Redakcji wiadomo, ja oraz wzmiankowana powyżej dama, niemałą przyjemność znajdujemy w odbywających się wieczorną porą spacerach po miejskich i gęsto uczęszczanych duktach. Trasa ta ma tę wartość, iż pozwala obok niewątpliwych korzyści fizjologicznych płynących ze spacerowania – wyzyskać jeszcze pewne garści i garsteczki obserwacji natury socjologicznej. Owe wojaże odbywają się najczęściej w obecności licznie przechodzących mieszkańców naszego miasta, którzy zajęci swoimi sprawami nierzadko zdradzają nam to i owo ze swego uposażenia psychicznego. Droga mi Maria Timofiejewna oraz moja skromna osoba czerpiemy z tych obserwacji niemałą przyjemność, gdyż oboje posiadamy naturę zdystansowaną wobec nurtów codzienności. Jakież to było moje zdziwienie, gdy podczas niedawnej przechadzki poślizgnąłem się na kartce papieru, na której można było wyczytać treść, którą mam nadzieję opublikujecie. Mi sprawa – szczerze powiedziawszy – była zupełnie obca, ale Maria Timofiejewna posłyszała to i owo i w sposób obfity mi ją objaśniła. Łączymy szczere ukłony, do usług!

Żuk Lebiadkin

ps. Poniżej treść znalezionego tekstu kultury.

Po zeszłorocznej walce przeciw rzekomej cenzurze Przedwiośnia Stefana Żeromskiego akolici zmagań o demokrację znów dali o sobie znać. Opinię całego postępowego świata dobiegły wieści o mającej miejsce – tym razem – w gmachu warszawskiego Muzeum Narodowego, cenzurze, dokonanej uwstecznionymi rękoma dyrektora tejże placówki wystawienniczej (czyt. urzędnika malkontenta), nieznającego sztuki, życia i prawa do wyrażania się za pośrednictwem owocu wkładanego do jamy ustnej. Głosy osobników niewrażliwych na kunszt wyrafinowanej i artystycznej wypowiedzi autorstwa Natalii Lach-Lachowicz krzyczały: „Toż to bliskie pornografii!”.

Kontrrewolucjoniści bowiem nie śpią! Kontrrewolucja po nocach i za dnia knuje okrutną woltę wymierzoną w prawo do decydowania o swoim ciele, w prawo do edukacji seksualnej (jeszcze niezapisane w konstytucji, ale nie traćmy nadziei!), w prawo wreszcie, by każda kobieta, każde dziecko, każdy starzec mogli w gmachu Muzeum Narodowego w Warszawie oglądać fotografie o erotycznym wydźwięku. Znowuż bowiem zacofane i zaściankowe karły reakcji wykazały się niedbałością o podstawowe prawa obywatelskie.

Niech nas też nie zwiedzie dwulicowa i mętna argumentacja, jakoby dyrektor państwowego muzeum miał prawo rozporządzać ekspozycją wedle swojego uznania! Urzędnik państwowy jest wszak najczęściej niekompetentny, niewykształcony i uprzedzony – istnieje również uzasadniona obawa, że mógłby preferować patriarchalne dzieła Cezanne’a, Moneta, Chagalla czy Kossaka. Mógłby niełaskawym wzrokiem spoglądać na fetyszyzowanie banana i spożywanie go tak, by akt ten przypominał seks oralny. Seks oralny – dodajmy – damskomęski, a dokładniej fellatio! Tak! Żadna prawda nie może zostać ukryta czy przemilczana – do galerii sztuki wtargnął pisuar, wtargnęły ekskrementy, niechaj więc i wtargnie fellatio!

Nie zawiódł nas bowiem sojusz inteligencko-pracowniczo-feministyczno-instagramersko-facebookowo-artystyczny – jak jeden mąż (czy też żona) stanęły matki, żony, córki, babki oraz ojcowie, mężowie, synowie i dziadkowie – nieugięci, nieustraszeni, wojowniczy i wściekli, że ktoś ośmielił się w państwowym muzeum zmieniać ekspozycję – że jakiś urzędnik miał czelność usuwać fotografię, o której istnieniu jeszcze kwadrans temu nie mieliśmy pojęcia! Słuszny to gniew ulicy! Słuszny to gniew internetu! Nikt nie może spać spokojnie – kto wie, kto będzie następny? Fotografie nagich kobiet na bilbordach? Sceny erotyczne w wideoklipach? Albo my i fellatio – albo oni! Ile sił w nogach i bananach w kiściach popędziłyśmy pod gmach Muzeum Narodowego i to, co uwiecznione było na fotografiach – uczyniłyśmy publicznie! Na ulicy! Niech świat widzi! Niechaj świat przeciera oczy ze zdumienia, a postępowe narody niechaj przyłączają się do protestu!

Lizały i rozkoszowały się matki, córki i żony. Nic nie przecina lepiej pruderyjnych kajdan, jak obsceniczność i głoszenie prawa do nieograniczonej możliwości zabijania dzieci! Nic nie jest dla nas świętszym sztandarem, niż prawo do edukacji seksualnej dla 8-latek! W starym, zaściankowym porządku, który rychło osunie się w przepaści niebytu, dzieci w tym wieku przystępowały do 1. komunii świętej, ale – jak wiemy – religia, pruderia i dobry gust w dziedzinie sztuki to opium dla mas! Wolno wszystko – im więcej wolności i praw, tym lepiej – jeśli nie, to się zobaczy później – refleksyjność i ponoszenie konsekwencji swoich decyzji to przemoc symboliczna idiomatyzująca dyskurs – tak nam przynajmniej powiedziano!

Rozgrzały się strony, interfejsy i profile – banany były wszędzie – banany i języki! Tak się walczy o sztukę! Tak się walczy o wolność wypowiedzi! Tak się walczy o lepsze jutro dla naszych dzieci! Instagram naszym orężem – instagram naszym schronieniem, instagram naszą siłą! Nie dałyśmy się i zwyciężyłyśmy! Reżim ugiął się i przywrócił instalację w ramy ekspozycji! Nie poddałyśmy się i zwyciężyłyśmy! Sztuka, Piękno, Prawda, Dobro, Sprawiedliwość – te staromodne, wyświechtane hasła zostały zastąpione nowymi, lepszymi: sensualność, kobiecość, erotyzm, bezpruderyjność i nagość! Na miejsce każdej „Damy z łasiczką” my wstawimy 10, a może i 100 dziewuch z bananem! Na miejsce „Bitwy pod Grunwaldem” tłum maniakalnych konsumentek bananów!

Sprawa nasza, nasz żar i zaangażowanie niosą nadzieje dla świata! Są bojem ostatnim, gdyż nowy świt wolności wkrótce zaświta jutrzenką swobody! I choć uzurpator ośmielił się usunąć inne prace, m.in. Pojawienie się Lou Salome – nikt nie będzie przyprawiał psu twarzy Nietzschego! Jako postępowczynie wierzymy jednak w profetyczne słowa przepowiadane przez męskie podmioty („Poślizgniecie się na skórce od tego banana, panie dyrektorze i panie ministrze”). Wyzwolone krzyczymy: „Banany w górę!”. Więcej Rajkowskiej, więcej Nieznalskiej, więcej Burskiej! W ramach równości przy jednoczesnej walce z zaściankowym kanonem i przeciwko dogmatom proponujemy własny kanon! Precz z dulszczyzną, profesorze Miziołku! Precz w ogóle!