Piotr Bernatowicz

Jak powstał cykl „Raport smoleński”?

Marcin Kędzierski

Materiały, przemyślenia pojawiały się przez parę lat. Sam moment rozpoczęcia
malowania cyklu to jest zeszły rok. Interesowałem się tym tematem, przekazem w mediach,
a także badaniami na ten temat jako zwykły obserwator. I starałem się w moim malarstwiea zachować reżim prawdopodobieństwa, bo choć te rzeczy nadal nie są wyjaśnione,
niektóre dowody są nadal w Moskwie, to jednak pewne badania były prowadzone i korzystając z własnych możliwości starałem się to zobrazować. Ten cykl zawiera pięć obrazów.

Piotr Bernatowicz

Jaki cel przyświecał Twojej pracy?

Marcin Kędzierski

Cel jest taki, że ponieważ było to duże wydarzenie, życiowe – ja nie traktuję tego w kategoriach polityki, ale ważnego wydarzenia nie tylko w życiu kraju, ale także osobistym – że podszedłem do tego na zasadzie potrzeby katharsis. Oczyszczenia, czy przekroczenia. Chciałem zamknąć swoje przypuszczenia, wyobrażenia. Wychodząc od dokumentu starałem się dojść do duszy. Malarz nie ma dokumentować naukowo, ale przybliżyć dane wydarzenie sobie i osobom, które mu zaufają. Oswoić to wydarzenie

Piotr Bernatowicz

Jest to rodzaj artystycznego dokumentu? Z jakich źródeł korzystałeś?

Marcin Kędzierski

Moim medium podstawowym jest malarstwo olejne na płótnie. Korzystam też z aparatu, z fotografii jako pierwszego źródła. Pracuję też w technice gwaszu na papierze. Tak wyszkoliłem, wyrobiłem ten proces od oka do ręki, że czasami wolę coś pokazać tylko kilkoma plamami. Jeśli chodzi o źródła, bazą dla mnie były ogólnodostępne materiały o tragedii. Przeglądałem je przez parę lat w miarę ich ujawniania. Starałem się ten cały materiał konfrontować z opiniami specjalistów, pytać, czy to może mieć związek z rzeczywistością czy nie. Źródłem były też dla mnie badania naukowców, zespołu parlamentarnego, który prowadził badania od pewnego czasu, także tzw. konferencje smoleńskie. Ja śledziłem to ze swojego punktu widzenia, zwykłego obywatela. Jasne jest dla mnie, że te pierwsze ustalenia komisji Millera są związane z wersją rosyjską i okazały się z czasem łatwe do podważenia. Późniejsze badania przynosiły nowe obserwacje, nowe odkrycia. Dołączyło się też wielu badaczy zagranicznych. Co ja mogłem zrobić jako malarz? Mogłem budować na podstawie tych źródeł swoją wizję, chociaż oczywista rzecz, że jest ona subiektywna. Może się to wydać naiwne, ale kierowałem się też własną intuicją.

Piotr Bernatowicz

Zacznijmy od obrazu „Naprowadzanie”. To pierwszy obraz rozpoczynający cykl.