Samo pojęcie gender jako bez wątpienia aberracja rozumu nie jest interesujące. Jest interesujące jako efekt procesów politycznych i społecznych, jako mechanizm zdobywania władzy. Pozostaje otwarta kwestia, na ile główni gracze świadomie korzystają dzisiaj z tej socjotechniki zdobycia władzy. Te prześladowania są w większości przypadków urojone. Humanitarne hasła o poszerzaniu sfer wolności dla LGBT to zasłona dymna, ponieważ nikt w demokracjach liberalnych nie ma prawa prześladować mniejszości seksualnych. Te mniejszości czują się prześladowane, gdyż aktywiści są mobilizowani do tworzenia ruchów społecznych w celu przebudowy tradycyjnego społeczeństwa i jawią się jako ofiary. Dotyczy to lewicy. Do lat 60. ubiegłego wieku nikomu wśród zachodnich socjaldemokratów do głowy by nie przyszło czynić z seksu polityki. I nie było z tym problemu. Zmieniło się zatem bardzo wiele. Rewolucja seksualna – jej natężenie, jej ideologiczna obudowa – która przetacza się przez świat zachodni, teraz upoważnia do przyjrzenia się temu zjawisku pod kątem procesów politycznych. W życiu społecznym, niezależnie od zasłony dymnej w postaci humanitarnej retoryki, wszystkim chodzi o władzę. Jeśli ktoś moralizuje w polityce, to zwykle wilk w owczej skórze. W takim też kontekście ciekawe jest przeanalizowanie procesu przekształcania się seksu w politykę. A u początku tego procesu odnajdujemy bolszewików. Bolszewicy byli świadomi skuteczności tego mechanizmu. Zastosowano go w Rosji na ogromną skalę w pierwszej fazie rewolucji bolszewickiej, na porównywalną niestety skalę z tym, co dzieje się teraz w świecie zachodnim.

Ta polityka bolszewików nie była konsekwentna. Nie mogła taką wówczas być. Zwolennik i ideowy twórca koncepcji permanentnej rewolucji seksualnej Lew Trocki tak uzasadniał wymuszoną konieczność zmiany kursu, czyli wycofywania się bolszewików z radykalnych koncepcji w kwestiach seksualnych, gdy pisał:

„Realne zasoby państwa nie wystarczały na potrzeby szerokich planów i zamierzeń partii komunistycznej. Jesteśmy jeszcze zbyt biedni i nieokrzesani jak na stworzenie stosunków socjalistycznych między ludźmi, zadanie to urzeczywistnią nasze dzieci i wnuki”.

Wnuki i prawnuki Trockiego zabrały się do pracy – i nie są już biedne. Cel główny, jaki im przyświeca, czyli wyzwolenie seksualności z okowów wstydu i patriarchalnej tradycji, wpływu religii na życie ludzkie, nie jest celem samym w sobie, a prowadzi do zdobycia totalitarnej władzy.Dlatego jako swoistej zasłony dymnej używa się argumentu, że to właśnie w totalitarnej Rosji seks był poddany restrykcji, homoseksualiści prześladowani i eksterminowani. Świadomie albo, co gorsza, z nie-wiedzy przemilcza się fakt, że to, co działo się w Rosji stalinowskiej, było naturalną konsekwencją tego, co przyniosły wcześniej rządy bolszewików w tej sferze. To zaś nie jest jasno artykułowane, że wszyscy zwolennicy seksualnych eksperymentów, wyzwoleń, poszerzania pól wolności w tej dziedzinie są narzędziem politycznego mechanizmu przekształcania liberalnej demokracji, tego najdoskonalszego osiągnięcia politycznego świata Zachodu, w totalitaryzm. (Piszę to świadom wszystkich ograniczeń i zagrożeń, jakie niesie liberalna demokracja). Trocki jako niebezpieczny utopista, dogmatyk nie miał zdrowego rozsądku Józefa Stalina i nie mógł zobaczyć, niesiony intelektualną pychą, że u końca procesu rewolucyjnego stoi zwykły oprawca i mafioso, czysty socjotechnik władzy sprawowanej za pomocą aparatu terroru, przywódca nie oświeconego, wolnego od przesądów społeczeństwa, ale hordy (Fiodor Dostojewski, „Biesy”). W wyniku rewolucji seksualnej społeczeństwo przemienia się raczej w hordę, a nie w oświecone rewolucyjne społeczeństwo przyszłości. Ponieważ seks to swoisty granat w życiu każdego człowieka, wymaga subtelnego traktowania zarówno w sferze przyzwoleń, jak i zakazów. Ponieważ energie życiowe są potężne i bardzo anarchistyczne, nieprzypadkowo kwestie zakazów były przez wieki legitymizowane przez religię, dzisiaj główny przedmiot ataku liberalnego, „wolnego” świata.

„Wolny”, liberalny świat do ofensywy ideologicznej na tym etapie rewolucji nie używa komisarzy i policji politycznej, tylko sztuki. Warto odnotować, że zaczyna powolutku angażować systemy prawne do dyscyplinowania myślących nie tak, jak nakazuje ortodoksja politycznej poprawności. A zaangażowanie świata artystycznego w idee totalnej emancypacji jest powszechnie znane od czasów rewolucji w Rosji.Kiedyś sobie zażartowałem, biorąc udział w jakiejś dyskusji, że nie miałbym osobiście nic przeciwko rewolucji seksualnej, gdybym nie był świadom, do czego ona prowadzi, a prowadzi do stworzenia ze społeczeństwa obozu koncentracyjnego. Do tego celu są wykorzystywane masy pożytecznych idiotów, jak ich nazywali bolszewicy, ludzi, którzy są święcie przekonani, że hasła, które głoszą, to wyraz ich suwerennej „wolnościowej” postawy. Nie widzą, że nimi się także manipuluje, wykorzystując niewiedzę, naiwność i częstą, szczególnie wśród młodzieży, szlachetność. Dobrym przykładem takiego montażu „sytuacji rewolucyjnej” była animacja ruchu wokół Grety Thunberg. W Rosji bolszewickiej idea emancypacji seksu spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem wśród młodzieży. Sztuka współczesna, ta najbardziej głośna i hałaśliwa, jest ideologicznym komunikatem. Agitką za emancypacją od wszystkiego, co wyrasta z tradycji. Natomiast sam fetysz sztuki jako takiej wykorzystywany jest do obrony jawnej przemocy symbolicznej, której nie wolno się przeciwstawić, bo jest to automatycznie traktowane jako atak na wolność wypowiedzi artystycznej. Stąd możliwe za publiczne pieniądze ekscesy, takie jak „Golgota Picnic” czy „Klątwa”, których jawnie pornograficzny charakter jest tuszowany bredzeniem o wolności wypowiedzi twórcy i poruszaniu „ważnych” problemów.

Wykorzystanie sztuki masowej wynika z leninowskiego hasła „sztuka dla mas”, co jest zręcznym chwytem, włączającym w obręb świata sztuki właśnie masę, niby wykluczoną z kultury przez opresyjne społeczeństwo, które nie dojrzało jeszcze do prawdziwej wolności, którą rzecz jasna definiują lewaccy mandaryni. Ważną rolę w tym procesie odgrywa motłoch. Motłoch został świetnie opisany przez Hannah Arendt w „Korzeniach totalitaryzmu”. Pokazała ona, jak motłoch przekształca masę na swoje podobieństwo. (Motłoch to: artyści i intelektualiści, am-bitni i amoralni arywiści, często niedoszli klerycy albo byli duchowni).

Wracając do Rosji. Rewolucja bolszewicka jako projekt budowy doskonałego, szczęśliwego społeczeństwa przyniosła z sobą inżynierię społeczną na niespotykaną dotąd w historii skalę. Jednym z bardzo istotnych elementów tej inżynierii, o czym jest niniejszy artykuł, były kwestie związane z życiem seksualnym. Uwolniony z opresyjnej tradycji religijnej seks stał się sztandarem wykuwania w rewolucyjnej walce nowej świadomości, nowego człowieka. Bolszewicy przygotowując rewolucję, opracowali teoretycznie to zagadnienie. Pokaż mi, jak traktujesz seks, a powiem tobie, czy jesteś prawdziwym rewolucjonistą – takie przesłanie obowiązywało w Rosji w pierwszej fazie rewolucji. Im bardziej jesteś wyzwolony seksualnie, tym bliższy jesteś ideom Lenina. Instrumentalne traktowa-nie seksu i miłości, charakterystyczne dla rewolucji rosyjskiej, ma swoją współczesną mutację w postaci gender, jako strategii politycznej mającej zniszczyć to, co pozostało jeszcze w społeczeństwie jako przejaw nie tyle patriarchalnej tradycji, ile zdrowego rozsądku. Mechanizm, o czym świadczy rewolucja rosyjska, jest polityczny, co oznacza, że to skuteczny sposób zdobycia totalitarnej władzy, a cała retoryka wyzwolenia seksualnego to przekaz adresowany do pożytecznych idiotów, rodzaj zasłony skrywającej prawdziwe intencje. Bowiem po ugruntowaniu swej władzy bolszewicy wprowadzili twardy kurs w kwestiach życia seksualnego, wy-jąwszy oczywiście siebie jako sprawujących władzę. (Beria zbrodniarz i zboczeniec). I rzecz ciekawa – wielu mieszkańców Kraju Rad z ulgą powitało zdobycie pełni władzy przez Stalina, który ukrócił seksualne ekscesy.

Zanim przejdę do opisu ekscesów rewolucji bolszewickiej w sferze seksu, należy przywołać Platona. Nikt tak głęboko nie opisał przejścia od demokracji do tyranii jak on w ósmej księdze „Państwa”. Gdy ją czytamy dzisiaj, trudno nie być pod wrażeniem jej aktualności. I choć Platon nie był przywiązany do demokratycznego systemu rządzenia, nie pomniejsza to znaczenia jego analizy. Przejście od demokracji do tyranii przedstawił Platon jako proces indywidualnej i społecznej dezintegracji, przy czym ta druga ma swoje źródło w pierwszej. Kiedy jednostka buntuje się przeciw tradycji i władzy, kiedy instynkt i żądza biorą górę nad rozumem, kiedy uprawnione stają się wszystkie pragnienia i nie ma żadnych kryteriów wyboru między nimi, wówczas

„przywódca duszy zaczyna brykać jak szalony, a stróż koło niego pełni obłąkanie i jeżeli ona wtedy schwyta u siebie jakieś mnie-mania, albo pożądania wyglądające przyzwoicie i mające jeszcze jakiś wstyd w oczach, to je zabija i wyrzuca precz od siebie, pokąd człowieka całkowicie nie oczyści z rozwagi, a nie napełni go obłąkaniem, które przyszło z zewnątrz”.

I tak samo jak pragnienie poszczególnego tyrana bierze w posiada-nie jednostkę, która nie zna hamulców, tak też masa jednostek w społeczeństwie, które nie zna ograniczeń, podporządkowuje ostatecznie swą wolę jego woli, aby uniknąć tyranii swych własnych rządz. Wolność, która stała się przyzwoleniem na wszystko, przekształca się w ciężar nie do zniesienia i ludzie, chcąc się od niego uwolnić, oddają się we władzę tyrana. „Dyktatorski typ powstaje, dokładnie rzecz biorąc, wtedy, gdy albo z natury, albo pod wpływem sposobu życia, albo z jednego i z drugiego powodu zrobi się z człowieka pijak, rozpustnik i wariat”.Despota i państwo totalitarne to końcowy produkt postępującej de-generacji, gdy ambicja uzurpuje sobie zwierzchność nad rozumem. Ten platoński, uniwersalny opis zdaje się w większym stopniu do-tyczyć naszych czasów, rewolucji gender, niż rewolucji bolszewickiej, a to z tego powodu, że w Rosji po prostu nie było demokracji. Pierwotnie ambicja kieruje się miłością do honoru i jest ambicją służenia.

Ta zaszczytna ambicja z biegiem czasu toruje drogę namiętności do bogactwa. Bogactwo ze środka przekształca się w cel życia. Początkowo ta namiętność utrzymuje się w ryzach – w miarę jednak, jak pobłaża rosną-cym luksusowym apetytom ciała, w miarę, jak pauperyzacja większości wynika z zaspokajania nienasyconych pragnień nielicznych, pożądania wyzwalają się z ograniczeń i rezultatem jest anarchia panująca w duszy człowieka i w społeczeństwie.

Człowiek, który „jest we władzy zbędnych przyjemności i pragnień”, zastępuje dominującą dotąd w społeczeństwie postać „skąpe-go oligarchy”. „Jego życie wymyka się porządkowi i ograniczeniom”, a wolność oznacza przyzwolenie na wszystko. Rodzice zaczynają zachowywać się tak jak dzieci, ojciec boi się swych synów, a dzieci nie okazują ani posłuszeństwa, ani szacunku rodzicom. Nauczyciel „pochlebia uczniom, a uczniowie nic sobie nie robią z nauczyciela”.
Więzy rodzinne słabną, rozwiązłość stosunków seksualnych zastępuje wierność małżeńską. W końcu „dusza obywateli robi się tak delikatna i wrażliwa, że choćby im ktoś tylko odrobinę przymusu próbował narzucić, gniewają się i nie znoszą. W końcu nawet o prawa pisane i niepisane nie troszczą się zgoła, aby pod żadnym względem nikt nie był nad nimi panem”.

Ten stan, przekonanie, że jednak jakaś nadrzędna instancja ograniczająca wolność istnieje, mimo że obiektywnie nic takiego nie ma, to stan powszechny dzisiaj, co jest efektem resentymentu. To zrozumiałe w czasach braku dyscypliny i absolutnej wolności folgowania popędom i wymyślania nowych sfer użycia w ramach tzw. przełamywania ograniczeń i tabu – resentyment rządzi życiem zbiorowym, bo jedynym sposobem pozbycia się resentymentu jest właśnie autodyscyplina, praca i jakaś forma ascezy, która ma działanie prowitalne. Wolność seksualna to granat. Dzisiejsza oligarchia za sprawą gender i LGBT rzuca ludowi seks jak rzuca się psu kiełbasę, aby założyć mu na pysk kaganiec.

Istnieje taki stereotyp, że rewolucja bolszewicka była purytańska. Odnosi się to jednakże tylko do czasów, gdy rewolucja się skończyła, do czasów stalinizmu. Odwrót od pełnej swobody nastąpił w ZSRR około roku 1925-1926.Rewolucja seksualna kojarzona jest zazwyczaj z ruchem hipisów, po-koleniem dzieci-kwiatów i kontrkulturą lat 60. XX wieku w USA. A tym-czasem jej źródłem pierwotnym jest Rosja bolszewicka. Rewolucja seksualna narodziła się znacznie wcześniej, a wśród jej pionierów byli działacze komunistyczni w rodzaju Wilhelma Reicha, a przede wszystkim bolszewickiej funkcjonariuszki Aleksandry Kołłontaj. Ważne jest ujawnianie tego sowieckiego rodowodu owej rewolucji, czyli tego, że nie jest ona żadnym zachodnim przejawem nowoczesności, jak wierzy wielu otumanionych propagandą.

Ojcowie komunizmu Karol Marks i Fryderyk Engels uznawali rodzinę za źródło wyzysku, w którym mąż kapitalista traktuje żonę i dzieci jako narzędzia produkcji. Zniesienie wyzysku wymagało więc zniesienia tradycyjnej rodziny. „Manifest komunistyczny” Marksa i Engelsa przewidywał zanik stałych związków małżeńskich i zastąpienie ich „wspólnością żon”. „Jeżeli skupiasz się na wartościach pseudorodzinnych, to zaniedbujesz sprawę rewolucji. Trzeba uwolnić seksualność z okowów rodziny, aby zwyciężył socjalizm”– nauczał Lenin w 1904 roku. „Wszystkie zakazy od-noszące się do seksualności winny być usunięte”. Trocki, drugi po Leninie czołowy ideolog bolszewizmu, pisał w 1911 roku, że seksualność jest głównym środkiem ciemiężenia człowieka. Póki istnieje takie ciemiężenie, nie może być mowy o prawdziwej wolności. Rodzina jako burżuazyjna instytucja stała się całkowicie bezużyteczna – przekonywał Trocki. Po zwycięstwie rewolucji październikowej rozpoczęła się permanentna seksualna rewolucja. Jeszcze w grudniu 1917 roku Lenin obok innych dekretów zasadniczych dla wprowadzania władzy bolszewików wydał dekret o odwołaniu małżeństwa. W roku 1920 Rosyjska Socjalistyczna Federacyjna Republika Radziecka (RSFSR, przyszłe ZSRR) została pierwszym państwem na świecie, które zalegalizowało i pozwoliło swoim obywatelom dokonywać aborcji. 19 listopada 1920 rada pod przewodnictwem samego Lenina oficjalnie zniosła wszystkie kary za dokonanie aborcji.

W wielu miastach opanowanych przez Sowietów powołano Komisariaty Wolnej Miłości, których zadaniem było nawoływanie ludzi do oddawania się współżyciu płciowemu oraz karanie tych, którzy odmawiali. W styczniu 1919 roku brytyjski generał Frederick Poole raportował ministrowi wojny w Londynie, że kobiety, które nie chciały od-dawać się mężczyznom wskazanym przez Komisariaty Wolnej Miłości, były karane batogami i rózgami. W Jekaterynodarze komisarze wydawali chętnym mężczyznom zaświadczenia zezwalające im na stosunki z wy-branymi przez siebie dziewczynkami powyżej dziesiątego roku życia.Po dekrecie z grudnia 1917 roku „O rozwiązaniu małżeństwa” ko-lejny dekret „O cywilnym małżeństwie, dzieciach i rejestracji małżeństwa” zrównywał formalnie zawarte małżeństwa z wolnymi związkami. Rozwód stał się formalnością, którą można było uzyskać nawet korespondencyjnie, bez powiadamiania współmałżonka. Komentator komunistycznej „Prawdy” zachwycał się nowym prawem:

„Rozwód kosztuje tylko trzy ruble. Nie trzeba już żadnych formalności, dokumentów, wezwań, nawet uprzedniego zawiadomienia osoby, z którą bierzesz rozwód. Czasem trudniej jest zaprenumerować jakieś pismo… Za trzy ruble, czemuż się nie zabawić”.

Ponieważ takie zabawy kończyły się często ciążami, Związek Sowiecki jako pierwsze państwo w dziejach świata (18 listopada 1920 roku) za-legalizował aborcję. Włodzimierz Lenin uzasadniał te zmiany chęcią wyzwolenia dyskryminowanych kobiet. 4 marca 1920 roku wygłosił mowę, której pozazdrościłaby mu niejedna współczesna feministka:

„Wciągnąć kobietę do społecznej pracy produkcyjnej, wyrwać ją z «niewoli domowej», wyzwolić od otępiającej i upokarzającej zależności, od ciągłego i wyłącznego zajmowania się kuchnią i dziećmi – oto nasze główne zadanie. Jest to walka długotrwała, wymaga ona gruntownych przeobrażeń zarówno techniki społeczeństwa, jak i obyczajów. Ale ta walka zakończy się całkowitym zwycięstwem komunizmu”.

Aleksandra Kołłontaj w „Autobiografii” pisze: „Całkowite wyzwolenie pracujących kobiet oraz stworzenie fundamentów nowej moralności seksualnej zawsze pozostanie najważniejszym celem mojej działalności i mojego życia”. „Naszym głównym błędem jest wiara w to, że ostatecznie znajdziemy jednego i jedynego mężczyznę, którego będziemy kochać. Z tego mitu należy się wyzwolić, gdyż uniemożliwia on kobiecie samo-realizację. To nie miłość jest celem życia, ale praca” – pisała też Kołłontaj.

Aleksander Bunin w „Nieszczęsnych dniach” tak scharakteryzował Kołłontaj: „Znam ją bardzo dobrze. Kiedyś była piękna jak anioł. Z rana zakładała najzwyklejszą sukienczynę i leciała do suteren robotniczych – «do pracy». A po powrocie brała kąpiel, przebierała się w śliczną błękit-na rubaszkę – i z pudełkiem cukierków lądowała w łóżku z przyjaciółką, do której mówiła: «Choć, mój ptaszku, pogadamy sobie na słodko». Medycyna sądowa i psychiatria znają także ten anheliczny typ wśród urodzonych zbrodniarek i prostytutek”.

Pożądane efekty szybko osiągnięto. Na początku lat 20. zaobserwowano raptowny wzrost liczby urodzeń nieślubnych dzieci. W Moskwie w 1923 roku co najmniej połowa niemowląt rodziła się poza małżeństwem. Ponieważ 14-letnie matki stały się zjawiskiem powszechnym, wprowadzono edukacje seksualną. Małżeństwo zostało zastąpione pojęciem para.

W 1924 roku w dużych miastach „pary” w porównaniu z rodzinami stanowiły już większość. Wówczas aborcje były przez władzę popierane, ponieważ one „uwalniały kobietę”. Rosja zamieniła się w jeden wielki burdel i jednocześnie więzienie, a jednym z inspiratorów powstania tego burdelu był Feliks Dzierżyński, założyciel NKWD. Ludobójstwo i rozpasanie seksualne – to początek rewolucji. Swoboda seksualna została wprowadzona w życie, aby otumanić pożytecznych idiotów, osłabić społeczeństwo, oderwać od norm, które dają siłę. Na początku lat 20. na stałe do Rosji przyjechało około 22 tysięcy obywateli Kanady i USA. Tak byli zachwyceni humanizmem życia w ZSRR. Propaganda mówiła o samych sukcesach.

Wolny seks zaakceptowała przede wszystkim młodzież. Powszechnym zjawiskiem tych czasów były komsomolskie komuny (komunarstwa), składające się z 10 do 12 osób obojga płci. Wspólnie prowadzili gospodarstwo domowe i wspólnie kopulowali. Nie wolno było kopulować w stałych parach, ciągle z tym samym, bo było to sprzeczne z ideą rewolucji. Ci, którym przytrafiło się to nieszczęście, że łączyli seks z miłością, byli napiętnowani i wyrzucani z komuny. Rodzenia dzieci nie popierało się, ponieważ odwracało to uwagę od świetlanej przyszłości. Jeśli jednak dziecko się rodziło, oddawano je do internatu. Wolność seksualna panująca w pierwszych latach istnienia ZSRR wcale nie doprowadziła do demograficznego boomu – w 1928 roku ponad 41 proc. ciąż było usuwanych. „Statystycznie na początku lat 30. XX wieku jedna mieszkanka Leningradu przed osiągnięciem 35. roku życia przeszła już około 6-8 zabiegów przerwania ciąży” – czytamy w książce Volgi Yerafeyenki „Seks kontra ZSRR” (wyd. Novae Res, Gdynia 2013). Nic dziwnego więc, że od 1930 roku rozpoczęła się w mediach intensywna antyaborcyjna kampania. Podniesiono także ceny za zabieg przerwania ciąży, ale to tylko doprowadziło do wzrostu liczby nielegalnych aborcji. „W latach 20. XX wieku w Rosji została stworzona swoista kultura aborcyjna – dostosowanie i przyzwyczajanie społeczeństwa do szerokiego stosowania aborcji jako głównego albo nawet jedynego sposobu regulacji liczby dzieci w rodzinie”.

Od momentu legalizacji aborcji poziom współczynnika urodzeń w Kraju Rad zaczął się systematycznie obniżać, co szybko doprowadziło do demograficznego regresu. Liczba porodów spadła o 12 proc. w latach 1925-1930 i o 25 proc. w latach 1930-1935.

Propagując wolną miłość, bolszewicy popierali tzw. komunarstwa. Największą taką komunę wolnej miłości powołał Feliks Dzierżyński. Nazwano ją „największą rodziną świata”. Tysiąc nieletnich przestępców, wśród których było trzysta dziewczynek w wieku od 12 do 18 lat, zachęcano do wspólnych grupowych doświadczeń seksualnych, bo miało to nieletnich zniechęcać do przestępstw.

Kiedy odbyła się pierwsza manifestacja seksualnego wyzwolenia, marsz-wzór dla wszystkich współczesnych marszów wyzwolenia seksu spod dominacji tradycji? W Moskwie w 1918 roku. Manifestanci przeszli rozebrani ulicami Moskwy z transparentami „Przecz ze wstydem”. Była to pierwsza faza rewolucji bolszewickiej. Seks jako oręż potrzebny był do zdobycia władzy, był młotem na tradycyjne patriarchalne społeczeństwo. Była to też faza ostrej wojny ideologicznej z cerkwią.

Niewielu wówczas w tym optymizmie niszczenia starego przeczuwało zapowiedź terroru, której skali nie mogli sobie nawet wyobrazić ci nieszczęśnicy, geje i lesbijki – nieszczęśnicy nie dlatego, że byli gejami i lesbijkami, bowiem w tym smutnym życiu każdy przejaw miłości wart jest pielęgnowania, jeśli jest autentyczny, a nie dyktowany interesem, tylko dlatego, że uczestniczyli w wiązaniu stryczka na własną szyję. Lenin takich osobników nazywał pożytecznymi idiotami. Szczególną zaś odmianę tego typu mentalnego stanowią miłośnicy tolerancji, czyli liberalni humanistyczni intelektualiści, którzy wszystko rozumieją, do-słownie wszystkie problemy wszechświata. Jeśli jednak nie podzielasz jego rozumienia wszechświata, to się do takiego mądrali nie zbliżaj, bo potraktuje cię maczugą.

Gdy cele osiągnięto – zniszczenie oddziaływania cerkwi, zniszczenie opartych na tradycji więzi międzyludzkich, zniszczenie zaufania i solidarności między kobietą a mężczyzną – totalitarna władza w materii obyczajowej stała się nagle purytańska. Bo żeby była jasność, tym „rewolucjonistom” nie chodziło o jakość i wolność seksu, tak jak i dzisiaj zresztą, tylko o to, o co zawsze chodzi – o totalitarną władzę. Nagle okazało się, że w socjalizmie „seksu niet”.

Stalinowska industrializacja wymagała energii, której nie wolno było teraz marnotrawić.

A jak to uzasadniano? Oczywiście po leninowsku. Przytoczono Lenina, który uznał, że jednak ten rewolucyjny seks pierwszej fazy rewolucji przypomina mu za bardzo burżuazyjny burdel. To jest właśnie dialektyka leninowska.

Po objęciu władzy bolszewicy skasowali początkowo zapis z kodeksu karnego z 1932 roku, zgodnie z którym ujawnionego homoseksualistę karano 4 – lub 5-letnim zesłaniem oraz konfiskatą mienia.

Aresztowania z pewnością nadzorowali ci, którzy wcześniej zachęcali do odwagi w sprawach seksualnych.

Od 1934 roku homoseksualizm był kryminalnym przestępstwem i „obcym zachodnim zjawiskiem”. W ten sposób zaczęto także nazywać prostytucję. Od 1930 roku niedobry znak, mogący zaciążyć na dalszej karierze komunistów i komsomolców, stanowił nawet fakt oficjalnego rozwodu! Dzisiaj przeciwników rewolucji seksualnej i gender usiłuje się przedstawić jako stalinowców!

Kiedy widzę manifestacje gejów i lesbijek, różnego rodzaju manify, nie mogę pozbyć się obsesyjnego przywoływania tej dobrze znanej historii z pierwszej fazy rewolucji bolszewickiej.