Lars Vilks
Tekst pochodzi z katalogu wystawy – Passion for Freedom
Londyn 2018

Sztuka jest w powszechnym rozumieniu obszarem transgresji, badania granic konwencji, jej naturą jest więc permanentne przekraczanie granic na wszystkich możliwych polach. Sztuka nie jest domeną wolną od reguł, a zasady wolności wypowiedzi pozostają w mocy także w jej granicach. Jaka jest rzeczywistość badania granic wolności słowa?

Podstawowym problemem jest wymykanie się sztuki precyzyjnym i łatwym interpretacjom, a zrozumienie dzieła sztuki jest wynikiem wielu czynników oddziałujących na ten obszar. Jest to konglomerat wpływów kuratorów, krytyków, różnych instytucji artystycznych: muzeów, galerii, akademii. Wszystkie te czynniki i ich wzajemne interakcje powodują często opaczne rozumienie prac, wyrywanie ich z kontekstu lub ich niezrozumienie.

Dzieło sztuki zgodnie ze swoją naturą dotyka napięć, budzi kontrowersje, nierzadko uważane jest za prowokację; jest też często oskarżane o bycie aktem rasistowskim lub obscenicznym, a jako takiemu odmawia mu się przynależności do sfery sztuki. Zwykle dzieje się to poprzez wyizolowanie dzieła z kontekstu, a artysta raczej nie zakłada odbioru swojej pracy jako obscenicznej lub rasistowskiej, nie mając niejednokrotnie wpływu na zaskakujące interpretacje.

Prace mogą dotykać wielu drażliwych tematów, mogą być głosem sprawie, mogą też być ekspresją estetyczną, w której zawartość schodzi na dalszy plan. Rozgraniczenie bywa niemożliwe, więc kontrowersyjne dzieła sztuki często trafiają do sądu. Jednym z najbardziej znanych tego typu przypadków jest sprawa Roberta Mapplethorpe’a z 1990 r. Wystawa Mapplethorpe’a The Perfect Moment była wtedy pokazywana w Cincinnati. Niektóre homoerotyczne zdjęcia uznano tam wówczas za bardzo kontrowersyjne.

Proces Mapplethorpe’a wydaje się szczególnie interesujący z punktu widzenia sposobu obrony artysty. Strategia prokuratorska sprowadzała się do tego, aby siedem fotografii przemówiło same za siebie. Obrona zaś postawiła na proces, który można by nazwać klasyczną linią obrony w sztuce. Jako pierwsza pojawiała się obrona formalistyczna. Zawartość, treść fotografii została na moment unieważniona, gdy na plan pierwszy wydobyto wartości kompozycyjne.

Po drugie, umocowano dzieła w kontekście historycznym, aby pokazać ich związek z innymi znanymi i uznanymi dziełami, podkreślając, że rolą sztuki jest niejako z natury rzeczy przekraczanie granic i naruszanie konwencji.

Obrona powołała ekspertów: autorytety świata sztuki, znawców mogących potwierdzić status Mapplethorpe’a jako uznanego artysty, a sąd otrzymał przy okazji solidny i systematyczny wykład z historii sztuki. Wygrana w tym procesie należała do obrońców, lecz kuratorzy wystawy stracili posady[1].

Obrona wolności wypowiedzi jest znacznie łatwiejsza, jeśli dotyczy artysty dobrze znanego, z rozpoznanym przez autorytety dorobkiem. Znacznie trudniej jest znaleźć obrońcę dla artysty u progu kariery. Przykładem może tu być wystawa zbiorowa Fired Works, która miała miejsce w Leeds School of Polytechnics Art Gallery w 1984 r. Pokazano tam obiekty, co do których wiele osób miało jednoznaczną opinię jako o pełnej przemocy pornografii. Wystawa została zaatakowana przez grupę feministek; wiele dzieł zostało doszczętnie zniszczonych.

W procesie sądowym, który miał miejsce w następstwie wystawy i ataku na nią, w roku 1985 sam artysta bronił swych dzieł – w jego zamierzeniu mężczyźni mieli mieć poczucie winy, a kobiety miały poczuć wściekłość. Artyści zostali uznani za winnych, choć odstąpiono od nałożenia na nich kary warunkowo na okres trzech lat; nie przyznano też kompensacji kosztów zniszczeń oszacowanych na bez mała dwa tysiące funtów[2].

Oskarżenia o obsceniczność, zarówno ze strony konserwatywnych purystów, jak feministek, są powszechną reakcją przeciwko sztuce. Fizyczna przemoc była zwykle skierowana przeciw obiektom artystycznym, a nie wobec artystów. Było tak w przypadku słynnego dzieła Andresa Serrano Piss Christ z 1987 r., które kilka razy było obiektem ataków i licznych protestów[3].

Ostatecznie doprowadzono dzieło przed sąd w Australii w roku 1997. Oskarżono pracę Piss Christ o bluźnierstwo. Sprawa była skomplikowana, ponieważ fotografia przedstawia krucyfiks sfotografowany przez coś w rodzaju filtra o żółtawym zabarwieniu. Fotografia sama w sobie nie jest obsceniczna ani wulgarna. Tytuł, będący grą słów na znak pokoju „Peace Christ” ze słowami „Piss Christ”, gdzie pierwsze słowo nie oznacza nic innego, jak siki, czyni z niej pracę kontrowersyjną. Sąd uznał to dzieło za piękne z formalnego punktu widzenia, ale stwierdzenie to zostało podważone następnym: że praca ta stała się obiektem degradacji poprzez sposób jej wykonania i poprzez nadanie jej tytułu.

Była to prawnicza ekwilibrystyka między uznaniem powierzchownego piękna a ordynarnym procesem tworzenia. Sąd uznał, że niepodobna precyzyjnie wskazać różnicę między sztuką a obsceną i jednoznacznie to opisać, wskazując winnych i niewinnych.

W ostatniej dekadzie wiele kontrowersji w sztuce dotyczyło oskarżeń o rasizm. Znany niemiecki artysta Jonathan Meese pokazał podczas wywiadu dla magazynu „Der Spiegel” w 2013 r. nazistowski salut. Sprawa trafiła przed sąd, który badał, czy nazistowski gest mógł być częścią artystycznej ekspresji Jonathana Meese. Uznano, że w tym przypadku salut był częścią sztuki, a sam artysta nie miał rasistowskich zamiarów i nie reprezentuje nazistowskich poglądów.

Gdy Salman Rushdie otrzymał fatwę za Szatańskie Wersety, sztuka dotykająca kontrowersji weszła w nowy, nieznany dotąd obszar poczucia zagrożenia.

Otworzyło to długą i nadal trwającą dyskusję o wolności wypowiedzi i jej granicach, które dotykają kwestii obrażania innych kultur w wielokulturowym świecie. Z perspektywy postkolonialnej wolność słowa mogła być postrzegana jako konwencja stworzona przez białego zachodniego mężczyznę w celu dominacji nad innymi kulturami. W ten sposób islam stał się największym problemem także w sztuce i dla sztuki. Znany jest przypadek Theo van Gogha, który został zamordowany w Amsterdamie przez islamistę w 2004 r. Z kolei w roku 2006 duńska gazeta „Jyllands-Posten” opublikowała karykatury Mahometa, wywołując falę przemocy na całym świecie.

Dziś właściwie niewiele jest przykładów współczesnych krytycznych liczących się dzieł sztuki. Krytyka islamu jest uważana za część politycznej narracji ekstremalnej prawicy i przez to często unieważniana, uważana za rasistowską; jest traktowana niepoważnie.

Ważnym czynnikiem jest też strach. W latach 1990-2005 konceptualny artysta John Latham stworzył serię rzeźb zatytułowaną God is Great. Praca ta składa się z trzech świętych ksiąg: Biblii, Talmudu i Koranu, które są częścią dzieła za każdym razem w inny sposób.

W Tate Britain planowano pokazać jedną z tych prac, ale wycofano się z tego pomysłu.

Powodem był atak terrorystyczny w Londynie, mogło być niebezpiecznie….

Autor tego artykułu także ma swój udział w dyskusji dotyczącej islamu i wolności słowa. W lipcu 2007 r. wykonałem rysunek Mahometa jako psa na rondzie. Był to mój komentarz na temat dwóch wydarzeń publikowanych wówczas szeroko w mediach – kontrowersji wokół publikacji w „Jyllands-Posten” i spontanicznej serii ludowych prac, nazwijmy to, amatorskich efektów rękodzieła, w tym także artystów; mianowicie chodziło o akcję „Psy na rondach”. Pieski klecone z rurek, z deseczek, drutów oraz rozmaitych materiałów wtórnych ustawiane były na rondach w całej Szwecji. Nie spodziewałem się żadnych kłopotów, mimo że rysunki przyciągnęły już kiedyś uwagę publiczną, gdy pewna galeria uznała wystawienie ich za zbyt niebezpieczne. Przypuszczenie to okazało się potem całkiem rozsądne. Obrazy i akcje uderzające w islam, choćby w najmniejszym stopniu, prawie zawsze wywołują przemoc. W takich sytuacjach potrzebne jest duże zainteresowanie mediów i dalsze reakcje – i to właśnie na szczęście miało miejsce w moim przypadku.

Zródło: Creative Comons CC BY -NC-ND-2.0 Robert Reed Daly I'm Lars Vilks!...

 

 Kilka miesięcy po wycofaniu się rzeczonej galerii z wystawienia rysunków Mahometa jako psa na rondzie sprawy się wyciszyły i wtedy właśnie nagle otrzymałem fatwę od Al-Kaidy z Iraku. Oznacza to wiadomość o ogólnoświatowym znaczeniu. Wybuchła wówczas kilkumiesięczna burza medialna. Po burzy nastąpiła cisza aż do roku 2010, kiedy to irlandzka policja znalazła islamistyczną komórkę przeznaczoną do zamordowania mnie.

Najważniejszą postacią tej grupy była Amerykanka zwana Jihad Jane. To wydarzenie znowu przyciągnęło uwagę międzynarodowych mediów. Dwa tygodnie później miałem wykład na uniwersytecie w Uppsali o prowokacji w sztuce. Przyszło tam wielu muzułmanów, którzy prezentowali bardzo niewłaściwe, nawet niebezpieczne zachowanie. Pokazywałem wówczas film z 2007 r., autorstwa irańskiej artystki Sooreh Hery mieszkającej w Holandii. Film nosił tytuł Allaho gaybar.

Artystce grożono śmiercią i musiała zejść do podziemia. Kiedy pokazywałem ten film, zostałem zaatakowany i zaraz zaczęło się regularne powstanie w sali wykładowej; po chwili wykład został przerwany. Kilka dni później grupa muzułmanów chciała podpalić mój dom. Nie udało im się, zostali złapani przez policję. Po tym incydencie szwedzka służba bezpieczeństwa zabezpieczyła mój dom alarmem. Nie poczułem się bezpieczniej, bo mieszkam nieco na odludziu i trzeba czasu, by do mnie dotrzeć.

W grudniu 2010 r. Szwecja doświadczyła pierwszego prawdziwego ataku terrorystycznego. Zamachowiec samobójca chciał wysadzić ludzi w powietrze na targu bożonarodzeniowym w Sztokholmie. Na szczęście bomba wybuchła zbyt wcześnie i zamachowiec był jedyną ofiarą. Jako jeden z wielu powodów ataku wskazał mnie i moje rysunki Mahometa. Szwedzka służba bezpieczeństwa podjęła wówczas decyzję o całodobowym dozorze mojej osoby.

Następne lata nie obyły się bez incydentów, ale kiedy terroryści zaatakowali redakcję „Charlie Hebdo” w Paryżu w roku 2015, musiałem opuścić dom i żyć w ukryciu. Miesiąc później byłem obiektem ataku terrorystycznego w Kopenhadze, gdzie z uczestnikami konferencji Passion for Freedom brałem udział w seminarium pod tytułem Sztuka, bluźnierstwo i wolność słowa; moi ochroniarze zostali zaskoczeni i chociaż udało im się kontratakować, zginęły dwie osoby.

Zagrożenie wolności wypowiedzi ze strony Islamu oznacza również przemoc
fizyczną. Tworzy to dla świata sztuki ogromny problem, ale nie przyciąga uwagi mediów, bo krytyka Islamu uważana jest za politycznie niepoprawną.
Lęk przed przemocą jest poważną przeszkodą w konfrontacji z przedmiotem krytyki, a spojrzenie z innej strony nie rozwiązuje problemu.

 

Artyści, którzy decydują się wystawiać prace krytyczne wobec islamu, są od razu politycznie podejrzani. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń wystawienniczą dla sztuki podejmującej takie tematy – właściciele przestrzeni troszczą się o bezpieczeństwo. Z moich doświadczeń organizacyjnych wynika, że jeśli nawet była wolna przestrzeń, to zawsze były też niekończące się dysputy oraz lęk o bezpieczeństwo. Zagrożenie terrorystyczne oznaczało ogromne wydatki na zabezpieczenie wystaw, a w warunkach limitów budżetowych nikogo nie było stać na takie ekspozycje.

Tak było też z festiwalem Passion for Freedom, kiedy organizatorzy chcieli pokazać pracę artystki Mimsy pod tytułem Isis Threaten Sylvania. Krytyk Jonathan Jones skomentował to w następujący sposób: „Jeśli artysta nie może pokazać pracy, ponieważ mogłaby ona wywołać terror, oznacza to wygraną terrorystów”.

Niewystawienie satyrycznych prac Mimsy z postaciami z Sylvanian Village jest równie absurdalne i złowieszcze, jak doniesienia, jakoby policjanci wypytywali o nazwiska Brytyjczyków kupujących „Charlie Hebdo”.

Co się z nami dzieje? Czy już jesteśmy rządzeni przez odziane na czarno kukły nietolerancji? Ta sztuka jest zabawna i odważna. Zasługuje na bycie oglądaną. Pozwolić lękowi bigotów i maniaków rządzić naszymi galeriami byłoby zdradą naszej cywilizacji!

Byłem świadkiem podobnych sytuacji przy różnych okazjach. Sama moja obecność jest już wystarczająca, ażeby odwołać wykład. Sprawa wystaw jest jeszcze bardziej skomplikowana. Dla zapewnienia bezpieczeństwa potrzebna jest cała armia ochroniarzy, co skutecznie odstrasza organizatorów.

Ważną kwestią w dyskusji dotyczącej cenzury w sztuce jest polityka tożsamości. Odnosi się ona do zasad moralnych i politycznych; panuje przekonanie, że biali nie powinni zajmować się sprawami innych nacji.
Malarka Dana Schutz brała udział w Whitney Biennale w 2017 r. z obrazem Open Casket. Jest to portret Emmeta Tilla, 14-letniego czarnoskórego chłopca zlinczowanego w Missisipi w roku 1955 przez dwóch białych mężczyzn.
Artystka i pisarka Hanna Black ostro protestowała przeciwko temu obrazowi, czym zapoczątkowała zażartą dyskusję. Skierowała też list do organizatorów pokazu: „Piszę z prośbą o usunięcie obrazu Open Casket ze zdecydowanym wskazaniem, a nawet groźbą, że obraz zostanie zniszczony i nie przekroczy nigdy progu żadnego muzeum ani rynku sztuki. Obraz nie powinien być akceptowany przez tych, którym leży na sercu sprawa Czarnoskórych. Niepodobna dla osoby Czarnoskórej, by wykorzystywać cierpienie Czarnoskórych dla zysku i dla rozrywki”. Obraz usunięto.

W Ogrodzie Rzeźby w Minneapolis Sam Durant zainstalował pracę zatytułowaną The Scaffold. Praca to powiększony kilkukrotnie szafot. Jest on przeskalowaną kopią szafotu, na którym dokonano wielu egzekucji w historii Ameryki.

Reakcja na dzieło skoncentrowała się na jednej z nich: egzekucji 38 osób z Dakoty zabitych w Mankato w Minneapolis. Aktywiści rdzennych mieszkańców Ameryki zaprotestowali, wskazując, że praca trywializuje jeden z najbardziej obrzydliwych epizodów w historii Dakoty. Dla nich to nie jest sztuka. Idąc za tą refleksją, Durant, który jest biały, doszedł do porozumienia ze starszyzną rdzennych mieszkańców Dakoty i zgodził się na usunięcie szafotu.

W wielokulturowym krajobrazie wolność słowa staje się problematyczna, bywa nawet obraźliwa. Musimy pamiętać, że budujący wpływ na historię wolnej cywilizacji zawsze opierał się na transgresji i prowokacji.

 

 

Tekst opublikowany za pełną zgodą autora.
Katalog wystawy Passion for Freedom,
Londyn 2018

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego
Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci

tłumaczenie: Eliza Bernatowicz

przypisy

[1] The Trials of Art , ed. Daniel McClean, London 2007, s. 289.

[2] Walker, John :Art and Outrage, Pluto Press 1999, s. 134.

[3] The Trials of Art, ed. Daniel McClean, London 2007, s. 307.