„Zanim rozleją się na ulice…” Raport z „warsztatów z aborcji” w Galerii Miejskiej Arsenał w Poznaniu

Fot. materiały prasowe organizatora

Warsztaty z rewolucji trwały w poznańskiej Galerii Miejskiej Arsenał od 11 maja do 10 czerwca 2018 roku. Projekt organizowała galeria przy współpracy z Teatrem Ósmego Dnia i Estradą Poznańską. Punktem wyjścia były rozruchy społeczne w Europie Zachodniej, zapoczątkowane protestami studentów (tzw. Maj 1968). W ramach przedsięwzięcia, którego kuratorką była Zofia nierodzińska [tak życzy sobie, aby pisać jej nazwisko], zorganizowano szereg działań o charakterze zajęć praktycznych, mających doskonalić umiejętności uczestników. Należały do nich m.in.:

– „Współczytnik rewolucyjny” – cykl spotkań, podczas których redaktorzy kwartalnika „Czas Kultury” czytali na głos fragmenty tekstów o potencjale rewolucyjnym: Red Power (Waldemar Kuligowski), Poezja w gruzach Bastylii (Wojtek Hamerski), Manifest komunistyczny (Magdalena Radomska), Poza antropocentryczną wizją historii (Andrzej Marzec) oraz Rewolucyjny dryf codzienności (Krzysztof Hoffmann). Zaprezentowane teksty poddawane były interpretacji i rozpatrywane w kontekście współczesności[1];

– „Warsztaty z The Army of Love” – zajęcia z kolektywem praktyków dążących do intymnego urzeczywistnienia sprawiedliwości, którzy dążą do zaoferowania wszechogarniającej miłości — obejmującej różnorodne formy opieki, pragnienia, seksu i szacunku — wszystkim tym, którzy(-re) jej potrzebują[2];

– „Warsztaty z Gyne Punk” – działania, podczas których zaprezentowano eksperymentalne laboratorium ginekologiczne posługujące się zdegenerowanymi, prostatycznymi technikami pozwalającymi na krytyczne samopoznanie (tanie, domowe, DIY [do it yourself” – przyp. J.G.])[3];

– „Warsztaty z Feminist Health Care Research Group” – zajęcia określane jako „Small Self-help School”, czyli „Mała Szkoła Samopomocy”, której celem jest odzyskanie praktyk i wiedzy wytworzonej przez ruch zdrowia, przeciwstawiający się patriarchalnemu sposobowi rozumienia medycyny i dążący do fizycznego i psychologicznego samostanowienia[4]. Na szczególną uwagę zasługują dwa ostatnie z wymienionych działań, dlatego przyjrzymy się im w szerszym kontekście.

Ginekologiczne eksperymenty, czyli „zrób to sam”

 

W warsztatach z Gyne Punk, bez ograniczeń wiekowych, można było wziąć udział 22, 23 i 24 maja 2018 roku, po uprzednim zapisaniu się na zajęcia. Informacja na stronie internetowej Galerii podaje, że są one eksperymentalnym laboratorium ginekologicznym posługującym się zdegenerowanymi, prostatycznymi technikami pozwalającymi na krytyczne samopoznanie (tanie, domowe, DIY)[5].

Podczas serii intensywnych spotkań uczestnicy mieli dzielić się wiedzą na temat procesów bioeksploracji, w szczególności w zakresie diagnozy zdrowia zgodnie z filozofią DIY/DIWO/DITO [do it yourself/do it with others/do it together” – przyp. J.G.][6]. Byli też zachęcani do ekstremalnego poznania własnego ciała, odzyskania jego obszarów poprzez dekolonizację anatomii przyjemności, do tworzenia narzędzi i zawłaszczania technologii laboratoryjnych[7]. Działanie to, jak podają organizatorzy, ma na celu zhackowanie medycyny i uniezależnienie się od systemu opieki zdrowotnej oraz wzmacnianie seksualnej emancypacji[8].

Dążenia te realizują na co dzień prowadzący warsztaty w Arsenale, przedstawiciele Gyne Punk – Klau Chinche i Mysfita Terat. Gyne Punk to kataloński kolektyw spod Barcelony, który wchodzi w skład „Kolektywu z Calafou” – tworzącego społeczeństwo o charakterze komuny, mieszkającego w zespole postindustrialnych pustostanów. Mieszkańców komuny łączy brak zgody na życie w – jak to określają – zorganizowanej, upolitycznionej rzeczywistości i chęć stworzenia własnej, niezależnej od państwa infrastruktury, umożliwiającej im samowystarczalność. W ich „postkapitalistycznej kolonii ekologicznej” znajdują się m.in.: stolarnia, ogród, wspólna kuchnia, laboratorium produkcji mydła, laboratorium biotechnologiczne (biolab), hakerskie (hacklab) i ginekologiczne.

Skłotersi zajmują się też opracowywaniem krypotwalut umożliwiających dokonywanie niekontrolowanych internetowych transakcji (według „Business Insider” proceder ten to rzeczywistość opisana przez Jamiego Bartletta w „The Dark Net”, czyli ciemnej stronie internetu, który uważa się za siedlisko cyberprzestępców, wirtualny czarny rynek, na którym można kupić wszystko: broń, narkotyki, fałszywe dokumenty, rogi nosorożca, rycynę albo dziecięcą pornografię[9]). Społeczność Calafou współtworzy Hackterię – międzynarodową, undergroundową platformę internetową dla osób, zainteresowanych tworzeniem alternatywnej, nieinstytucjonalnej rzeczywistości i udziałem w eksperymentach bio-technologicznych. Członkowie Hakterii uważają, że dostęp do osiągnięć technologicznych powinien być nieograniczony, dlatego zajmują się opracowywaniem i promowaniem projektów urządzeń laboratoryjnych, które można wykonać samemu lub wydrukować na drukarkach 3D[10]. Te wynalazki są wykorzystywane przez Gyne Punk do eksperymentów ginekologicznych, obok ziołolecznictwa i plemiennych rytuałów leczniczych (członkinie Gyne Punk mówią o sobie „cyborgowe czarownice”)[11].

Co jeszcze wiadomo o kolektywie wizytującym w Arsenale? Na stronie internetowej Gyne Punk znajdują się ich postulaty: Chcę gruczołowych heretyków, nocnych spotkań czarowników gynepunks, własnoręcznych narzędzi aborcyjnych, gangów akuszerek, brokatowych aborcji, rozlanych łożysk w każdym kącie, wywrotowych technik analitycznych, efemerycznych biolabów, otwartych laboratoriów, sekretnych spotkań zaawansowanych technologicznie położnych, czarnych płaszczy, szat. Oddajemy i pozyskujemy własną krew, będącą wściekłą wulkaniczną rzeką naszego gniewu uderzającą w drzwi parlamentu[12]! Powyższe słowa manifestu Gyne Punk zamieściła na facebooku kuratorka warsztatów, Zofia nierodzińska. Jednak zamiast „własnoręcznych narzędzi aborcyjnych” napisała „trzewnych punków”[13].

Nierodzińska upubliczniła również cztery filmy dokumentujące warsztaty z Gyne Punk. Z materiałów audiowizualnych wynika, że podczas zajęć demonstrowano, jak samodzielnie wykonać narzędzia laboratoryjne, które mogą posłużyć do samobadania. Część warsztatów poświęcona została zagadnieniu aborcji. Prelegentka zaprezentowała narzędzia służące do przerywania ciąży – dawne i nowsze. Tłumaczyła, w jaki sposób się ich używa. Te dziewiętnastowieczne – zdaniem Klau Chinche – w brutalny sposób testował na czarnoskórych kobietach „ojciec nowoczesnej ginekologii” J. Marion Sims[14].
Potem imitując ruchy wykonywane skrobaczką podczas łyżeczkowania (pot. skrobanki), wyjaśniała, że tym narzędziem przeprowadzono aborcje u niej. Po prezentacji metalowych i historycznych przyrządów ginekologicznych prelegentka pokazała współczesne. Demonstrując sposób przeprowadzania aborcji za pomocą plastikowego próżnociągu położniczego (vacuum) zaznaczyła, że jest on drogi i trudno dostępny (najtaniej przyrząd dostać można w Meksyku). Podpisana przez Chinche, dokładna, obrazkowa instrukcja usuwania nienarodzonego dziecka przy użyciu vacuum znajduje się na oficjalnym blogu Gyne Punk[15].

 

Feminist Health Care. W trosce o kobiety?

2 i 3 czerwca br. w Galerii Miejskiej Arsenał przeprowadzono warsztaty z Feminist Health Care Research Group. Zgodnie z treścią materiałów promujących wydarzenie, miało być one poświęcone niezależnym inicjatywom, związanym z ruchem zdrowia, przeciwstawiającym się patriarchalnemu sposobowi rozumienia medycyny[16]. Na profilu facebookowym Galerii informacja o wydarzeniu jest w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. Ich treść jest jednak różna.

W polskiej wersji czytamy, że: (…) W rozmowach z działaczami ruchu i aktywistami(-tkami), pracującymi na rzecz praw reprodukcyjnych, przetestujemy, porównamy i zaktualizujemy podejście do samopomocy i wzajemnej troski[17]. Wersja angielska informuje, że: w sobotę oferujemy możliwość wspólnego przeprowadzenia samokontroli. W niedzielę podejmiemy dialog z Ciocią Basią, działaczkami feministycznymi, organizującymi legalne aborcje w Berlinie. Co zatem w rzeczywistości było tematem warsztatów – praca na rzecz praw reprodukcyjnych i troska o kobiety, czy wręcz przeciwnie – turystyka aborcyjna? Pomocne może być zapoznanie się z informacjami na temat podmiotów prowadzących zajęcia.

Feminist Health Care Research Group to grupa badawcza, złożona z artystek-feministek, które zajmują się alternatywnymi rozwiązaniami w zakresie opieki medycznej i są za działaniami samopomocowymi w lecznictwie. Krytykując patriarchalny system służby zdrowia, organizują one też warsztaty dla pracowników kultury i branży medycznej oraz tworzą bibliotekę badawczą, w której zbierają feministyczne publikacje z lat 70. i 80. XX w., głównie o zdrowiu i lecznictwie.

Jedną z prelegentek podczas warsztatów była reprezentantka berlińskiego FFGZ – Feministisches Frauen Gesundheits Zentrum (Feministyczne Centrum Zdrowia Kobiet), które powstało na fali niemieckich ruchów feministycznych lat 70. Ruchy te zainicjowała akcja „Kobiety przeciwko §218”, kiedy to na łamach czasopisma „Stern” hasłem „Wir haben abgetrieben!” („Przerwałyśmy!”) 374 kobiet przyznało się do poddania aborcji, co wówczas było jednoznaczne ze złamaniem prawa (§218). Inicjatorką akcji była feministka, Alice Schwarzer, która 34 lata później przyznała, że akcja była czystą prowokacją (część kobiet kłamała, że usunęły ciążę) by wywołać publiczną debatę na temat prawa kobiet do aborcji. Jedną z grup feministycznych, które zawiązały się w latach 70. pod wpływem tej manipulacji była też FFGZ. Jej aktywistki namawiały kobiety do samopomocy i samobadań, np. przy pomocy wziernika i lusterka, jako alternatywy dla instytucjonalnej służby zdrowia.

W wymiarze symbolicznym poznawanie własnego ciała miało służyć odzyskaniu i wydostaniu go spod wpływu mężczyzn – medyków i mężów oraz spod kontroli państwa. Hasłem aktywistek było: „Mein Bauch gehört mir”(„Mój brzuch jest moją własnością”)[19]. Idee te zapoczątkowane w latach 70. ubiegłego stulecia, w Niemczech, są bliskie i inspirują wspomnianą Feminist Health Care Research Group[20].

Trzecim podmiotem zaangażowanym w realizację warsztatów w Arsenale była Ciocia Basia (lub po niemiecku: „Tante Barbara”) czyli grupa, której działaczką jest Zofia nierodzińska – zastępczyni dyrektora Galerii Miejskiej Arsenał i kuratorka „Warsztatów z rewolucji”. Ciocia Basia to grupa aktywistek, która zajmuje się wsparciem dla kobiet, które chcą przyjechać do Berlina, aby dokonać aborcji. Zajmujemy się ułatwianiem kontaktu i organizacją wizyt u dyskretnych, zaufanych i nieoceniających zespołów medycznych zajmujących się doradztwem oraz profesjonalnym przeprowadzaniem zabiegów w cenie ok. 340 euro za aborcję farmakologiczną lub ok. 470 euro za aborcję chirurgiczną. Staramy się wspierać finansowo osoby, których nie stać na regularną cenę zabiegu (…) Chcemy być funduszem wspierającym aborcje (…).

Oferujemy nasze wsparcie w dostępie do aborcji wszystkim osobom, które go potrzebują, w tym osobom transpłciowym, niebinarnym i queer – czytamy na stronie internetowej i fanpage’u facebookowym Cioci Basi22. My pomagamy w przeprowadzeniu aborcji do 12. tygodnia ciąży. Jeśli ciąża jest bardziej zaawansowana, a nie ma wskazań medycznych do jej przerwania, to zgodnie z niemieckim prawem kobieta nie może jej usunąć. Wtedy pomagamy zorganizować wyjazd do Holandii, gdzie można usunąć ciążę do 22. tygodni – deklarują członkinie Cioci Basi. Skąd pomysł na nazwę grupy? Kontakt do Cioci Basi zapisany w komórce nie budzi podejrzeń. Każdy w rodzinie pewnie ma kogoś bliskiego o tym imieniu. Tymczasem akurat ta może być jedną z dziewczyn, która pomoże w zorganizowaniu aborcji w Niemczech.

Aktywistki Ciocia Basia zajmują się też pośrednictwem w handlu tabletkami aborcyjnymi. Współpracują na tym polu z dwoma organizacjami Women Help Women i Women on Web (z tą ostatnią zorganizowały akcję „Abortion drone” – paczki z pigułkami poronnymi z Niemiec do Polski przetransportował dron). W Niemczech nieograniczony handel takimi tabletkami jest nielegalny, uważa się, że pierwszy etap aborcji farmakologicznej powinien odbywać się w specjalistycznych klinikach. Te środki mogą wywołać silne skurcze i bardzo obfite krwawienie. Kobieta bez pomocy lekarskiej może nawet umrzeć. Zażywanie jakichkolwiek pigułek kupionych w sieci jest śmiertelnie niebezpieczne. Jeśli nawet środek jest oryginalny, to nie wiemy jak zadziała na nasz organizm.

Nigdy nie ufajmy szarlatanom, którzy podają się za lekarzy lub doświadczonych w aborcjach farmakologicznych – mówi Alicja Zaręba, lekarz ginekolog 26. Przeciwnicy tej formy aborcji często przytaczają, że producent pigułki RU-486 jest filią zachodnioniemieckiego giganta farmaceutycznego, który pierwotnie nazywał się I.G. Farben i był producentem cyklonu B, gazu, którym dokonywano ludobójstwa w obozach koncentracyjnych III Rzeszy. Proces zakupu tabletek aborcyjnych (ta nazwa funkcjonuje na stronie Woman Help Woman) rozpoczyna wypełnienie ankiety na stronie internetowej.

Aby sfinalizować zakup prawdziwe jedynie muszą być pieniądze przelane na konto bankowe i adres, na który tabletki mają zostać dostarczone. Reszta, czyli stan zdrowia, ewentualne alergie na składniki leku, wiek zamawiającego itp. itd. jest nieweryfikowalna. Nic nie wiemy o kompetencjach lekarskich aktywistek Cioci Basi, z rozmowy z dziennikarzem Gazety Wyborczej wiemy, że nie są psycholożkami28. Jednak porady psychologiczne to częsta praktyka na portalach proaborcyjnych. Znajdziemy tam porady m.in. jak zachować się po aborcji farmakologicznej: Embrion jest malutki, więc nie powinnaś go zauważyć. Chyba, że Twoja ciąża już jest w okresie 9-10 tygodnia. Wtedy zarodek ma ok. 2,5 cm i jest zauważalny. Może wywołać to nieprzyjemne odczucia. Zalecamy nie przyglądać się temu, co zauważysz i spłukać wszystko w toalecie lub wyrzucić wraz z podpaską… .

 Warsztaty z aborcji? czyli kto odwraca kota ogonem

Kontrowersyjnym aspektem „Warsztatów z Gyne Punk” szybko zainteresowały się media: TVP3, TVP Info, Gazeta Polska, e-poznan.pl, Polonia Christiana, Telewizja Republika, Fronda.pl, niezależna.pl, wPrawo.pl, malydziennik.pl, a także Fundacja Głos dla Życia30. Radio 24 maja br. poinformowało słuchaczy o bulwersujących zajęciach w Arsenale. Na stronie internetowej radia ukazał się też materiał „Demonstrują jak wykonać aborcję w Galerii Miejskiej Arsenał” wraz z fragmentem filmu dokumentującego warsztaty. Zapis spotkania, podczas którego instruowano, w jaki sposób usunąć ciążę, poruszył wiele osób, w tym poznańskich samorządowców, m.in. radną lewicy, Halinę Owsianną: warsztaty to poznawanie ciała poprzez różne eksperymenty. Dla mnie te eksperymenty są trochę dziwne. Pobieranie własnych biologicznych próbek – i jak czytam na stronie – i stawianie wstępnej diagnozy, przy użyciu niskonakładowych technik wydaje się dla mnie czymś dziwnym w dobie rozwoju medycyny. Ja raczej bym odchodziła od tych metod. To lekarzom trzeba zaufać.

Jestem zaskoczona tymi warsztatami. Nie wiem do kogo są skierowane. Mogą przynieść krzywdę innym ludziom – powiedziała31. Kuratorka warsztatów, Zofia nierodzińska, poproszona o komentarz, tłumaczyła, że zajęcia miały charakter informacyjny, zaprzeczyła, że spotkanie było warsztatami aborcyjnymi. Twierdziła, że demonstrowano ginekologiczne sprzęty z XIX w., którymi przeprowadzano aborcję na dziewiętnastowiecznych niewolnicach afrykańskich. Prowadzący zajęcia, zdaniem nierodzińskiej, wręcz przestrzegali przed używaniem prezentowanych narzędzi. Również Dyrektor Arsenału, Marek Wasilewski twierdzi, że odczytywanie zajęć jako warsztatów z aborcji czy instruktażu z usuwania ciąży to nieporozumienie: były pokazywane dziewiętnastowieczne narzędzia, które były przez ginekologów używane, ale jeżeli ktoś myśli, że tymi narzędziami kobieta sama w domu może sobie zrobić aborcję, to naprawdę odleciał – tłumaczył dla Telewizji WTK.

Faktem jest jednak, że to kuratorka z pośród wielu nazw określających charakter działań artystycznych wybrała właśnie słowo warsztaty, czyli według Słownika PWN – zajęcia praktyczne doskonalące jakąś umiejętność 34. Dyrektor galerii Marek Wasilewski i Zofia nierodzińska (jego zastępczyni), przekonywali też, że działania wpisują się w nurt body artu: praktyki body artu mają co najmniej 50-letnią tradycję. Zaczęło się od akcjonistów wiedeńskich, teraz są kontynuowane w praktykach aktywistycznych i performatywnych, jakie przedstawia na przykład grupa Gyne Punk, ale to nie jest na pewno nic nowego. Jest to związane z nurtem performatywnym – wykorzystywaniem swojego ciała jako narzędzia w sztuce – wyjaśniała nierodzińska.

O powoływaniu się na akcjonistyczną proweniencję prowadzących kontrowersyjne warsztaty, wypowiedzieli się historyk sztuki prof. UAM dr hab. Michał Haake (w audycji Radia Poznań „Arsenał Kultury” i redaktor naczelna magazynu o sztuce „Arteon”, Karolina Staszak (w programie telewizji WTK „Otwarta Antena”). Mam tu recenzję Doroty Jareckiej z „Gazety Wyborczej”, która pisała o wystawie akcjonistów wiedeńskich w MOCAK-u w Krakowie. Jarocka powołując się na fakty, pisze o orgiastycznych preformance’ach Nitsch’a, o sadystycznych akcjach Schwarzkoglera i Muehla (…), pisze też o akcji „Sztuka i rewolucja” w ’68 roku na Uniwersytecie Wiedeńskim. Tutaj Muehl biczował młodego chłopca, Brus defekował, masturbował się, wypił mocz i wymiotował śpiewając hymn narodowy.
Warto przypomnieć, że Muehl – najstarszy z akcjonistów – założył komunę, w której dochodziło do seksualnego wykorzystywania nieletnich. Został skazany, siedział w więzieniu. A jedna z ostatnich akcji, z 2003 roku, Nitsch’a polegała na tym,
że wytrząsał flaki z prosiaka.

Więc na taką tradycję artystyczną się panowie powołują? [do dyskutantów – dyrektora arsenału, Marka Wasilewskiego i adiunkta z Akademii Sztuki w Szczecinie, Mikołaja Iwańskiego – przyp. J.G.] – skomentowała Karolina Staszak podczas rozmowy w WTK. O inspirowaniu się przez Gyne Punk twórczością akcjonistów wiedeńskich świadczyć mogą też krwawe, sadystyczne i masochistyczne performances, dokumentowane i zamieszczane na fanepage’ach facebookowych: Masakrus, El gabinete de la dra kaligari czy MUTANT SUSPENSION SQUAD.

Do warsztatów w Arsenale i wiedeńskiego akcjonizmu 31 maja br., w Święto Bożego Ciała, w swojej homilii odniósł się też arcybiskup Stanisław Gądecki. Przewodniczący Episkopatu Polski przypomniał, że w Polsce zabijanie dzieci (poza trzema przypadkami) jest zakazane. Skrytykował poznańskie inicjatywy finansowane z pieniędzy podatników, takie jak „Ginekolog 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i bez klauzuli sumienia” czy projekt „Miejski Program In Vitro”, po czym dodał: W poznańskiej Galerii Miejskiej Arsenał z kolei miały miejsce tzw. „Warsztaty z rewolucji”, które w praktyce okazały się być warsztatami z aborcji.  
W ramach warsztatów przedstawiano prezentacje oraz wyświetlano filmy promujące zabijanie nienarodzonych. Zaproszeni przez władze miasta lewicowi aktywiści z Hiszpanii, zaprezentowali m.in. narzędzia medyczne i domowe sposoby przeprowadzania aborcji.  Dyrekcja tłumaczy się, że w jej przestrzeni nie organizuje żadnych wydarzeń niezgodnych z obowiązującym w Polsce prawem, że odbyły się tylko warsztaty nawiązujące do tradycji performansu spod znaku „Akcjonizmu Wiedeńskiego”. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że „Akcjonizm Wiedeński” stawiał sobie za cel osiągnięcie całkowitej swobody cielesnej, kulturowej i seksualnej oraz przełamanie mentalnych przyzwyczajeń społeczeństwa, czyli nic innego jak akcję obierania cebuli aż do skutku.

Sprawą warsztatów, podczas których prezentowano narzędzia aborcyjne i sposoby ich użycia, zainteresował się radny PiS i jednocześnie członek rady programowej Arsenału, Mateusz Rozmiarek. O problemie dowiedział się od mieszkańców Poznania, zaniepokojonych tematyką warsztatów w galerii. Podczas posiedzenia Komisji Kultury Rady Miasta, 24 czerwca br., Rozmiarek wyraził w ich imieniu zaniepokojenie i zgłosił wniosek o większy nadzór finansowy i merytoryczny nad Galerią Miejską Arsenał. 6 czerwca br. wysłał on również pismo w sprawie działalności tej placówki do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Piotra Glińskiego. Dyrektor Arsenału, Marek Wasilewski podjął decyzję o usunięciu Rozmiarka z rady programowej galerii, twierdząc, że ten działa na szkodę instytucji i używa swojego stanowiska do politycznych rozgrywek. Domagał się tego w piśmie skierowanym do prezydenta Poznania, Jacka Jaśkowiaka.

Należy pamiętać, że radni miasta Poznania to przedstawiciele mieszkańców. Jesteśmy ich reprezentantami. Staramy się dbać o to, by ten ich głos wybrzmiewał w każdej możliwej dyskusji. Jeżeli do nas docierają głosy, które mówią wprost o pewnego rodzaju zagrożeniu, nieprawidłowościach związanych z funkcjonowaniem galerii miejskiej, to oczywiście jako radni musimy się do tego odnieść. Ten ruch dyrektora Arsenału uważam za cenzurowanie nadzoru programowego – mówił Mateusz Rozmiarek. W liście do prezydenta Poznania warsztaty w Arsenale w pełni poparli pozostali członkowie rady galerii. Prezydent Jaśkowiak zadecydował jednak, że radny Rozmiarek niezmiennie pozostanie jej członkiem.

30 maja wniosek o wszczęcie śledztwa w sprawie „Warsztatów w Gyne Punk” do poznańskiej Prokuratury, w imieniu Kongresu Rodzin i Kobiet Konserwatywnych, złożyła Ewa Jemielity. Radna PiS powołała się na artykuł 160 kodeksu karnego, w którym mowa jest o przestępstwie polegającym na narażaniu drugiej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Jeśli takiego rodzaju warsztaty mają komuś służyć, to nie wiem komu. Czy jest to zachęta do naśladownictwa?
Właściwie jest to namawianie do łamania prawa. Uważam, że w przestrzeni publicznej i za podatki obywateli takie wydarzenia nie powinny być promowane – mówiła Ewa Jemielity.

Na temat warsztatów, podczas których zaprezentowano narzędzia służące do aborcji i wyjaśniono sposób posługiwania się nimi, dyskutowano również 4 czerwca br. w programie „Warto rozmawiać” Zostały one przywołane w kontekście dostępu dzieci i młodzieży do pornografii. Dziennikarze z TVP1, realizujący program, chcieli uczestniczyć w „Warsztatach z Feminist Health Care Research Group”, nie zostali jednak na nie wpuszczeni. Widzowie programu emitowanego w TVP1 i TVP Polonia mogli zobaczyć jedynie zdjęcie, które udało się zrobić dziennikarzom na miejscu warsztatów przedstawiające parawan, na którym widniały rysunki wziernika i siedzącej w rozkroku nagiej kobiety oglądającej swoje krocze w lusterku. Parawan ten był zresztą eksponowany wiele dni po warsztatach w oknie wystawowym Galerii, znajdującej się na Starym Rynku w Poznania.

W odpowiedzi na interwencję mieszkańców Poznania, mediów i przedstawicieli lokalnej władzy, Galeria Miejska Arsenał umieściła na swojej stronie internetowej oświadczenie, którym zaprzeczała jakoby w Galerii odbywały się warsztaty o charakterze instruktażu, jak dokonać aborcji. Równocześnie za pośrednictwem kancelarii prawnej, galeria zaczęła domagać się od Radia Poznań sprostowania na jej stronie internetowej rzekomo nieprawdziwej informacji o „warsztatach z aborcji”. Arsenał wystosował również „List poparcia Galerii Miejskiej Arsenał w związku z kontrowersjami wokół warsztatów z Gyne Punk”.

W piśmie interwencje przeciwników warsztatów nazwane zostały nagonką na galerię: prawicowe media (Radio Poznań, TVP3 Poznań) zmanipulowały przekaz warsztatów, okrzykując wydarzenie „warsztatami aborcyjnymi”, „domowymi sposobami przeprowadzenia aborcji” (…) Nie zgadzamy się na sytuację, w której prawicowe środowiska związane z kulturą wykorzystują poparcie dominujących mediów do instrumentalizacji stabuizowanego tematu aborcji, posługując się nim w politycznych rozgrywkach (…) Za szczególnie szkodliwe uważamy również upowszechnienie niezgodnej z prawdą informacji o warsztatach podczas Homilii wygłoszonej przez abp. Stanisława Gądeckiego na placu katedralnym w Poznaniu 31.05.2018 r. (…) Domagamy się zdementowania niezgodnych z prawdą doniesień, poszanowania fair play w toczących się w debacie publicznej ideologicznych sporach oraz świeckiego charakteru publicznej przestrzeni Poznania.

Nie zgadzamy się na brak etosu dziennikarskiego. Nie zgadzamy się na demonizowanie radykalnych narzędzi artystycznych, jakimi posługują się współcześni artyści. Uważamy, że zamieszanie wokół warsztatów prowokuje ważne pytanie o społeczną rolę galerii sztuki współczesnej.
Chcemy bronić prawa do rewizji jej koncepcji. Uważamy, iż współczesna galeria
nie może już stanowić wyłącznie miejsca artystycznej reprezentacji zróżnicowanych światopoglądów, a powinna oferować także pole dla dyskusji na aktualne tematy, otwierając się na formy aktywistycznego działania – czytamy.

Pod listem podpisał się szereg obrońców warsztatów, w tym współpracujący z Arsenałem, pracownicy naukowi Uniwersytetu Artystycznego i Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu: dr hab. Agata Jakubowska, prof. UAM; dr hab. Izabela Kowalczyk, prof. UAP, Dziekan WEAiK; dr Magdalena Radomska (UAM); dr hab. Marta Smolińska, prof. UAP; Izabella Gustowska, prof. UAP; dr hab. Rafał Jakubowicz, prof. UAP; dr Filip Lipiński (UAM); dr hab. Paweł Leszkowicz; dr hab. Piotr Korduba, prof. UAM; prof. Roman Kubicki (UAM). Ten ostatni, profesor filozofii, przyznał się do postawy proaborcyjnej podczas wizyty w programie „Lustra” (TVP3),  czerwca br.

Z kolei dr hab. prof. nadzwyczajna Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, Dziekan Wydziału Edukacji Artystycznej i Kuratorstwa, Izabela Kowalczyk jako kuratorka wystawy: „Polki, Patriotki, Rebeliantki” w Arsenale jesienią 2017 roku, zaaranżowała w jej ramach miejsce gdzie dla odwiedzających przeznaczony był szereg materiałów promocyjnych organizacji zachęcających i zajmujących się turystyka aborcyjną i sprzedażą tabletek poronnych. Wśród ulotek były też ulotki grupy Cioci Basi. List poparcia opublikowany na facebooku sprowokował również tamże do szerokiej i burzliwej dyskusji między zwolennikami i przeciwnikami warsztatów.
W dyskusjach brało udział wielu akademików. Dr Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza Magdalena Radomska (także konsultantka pracy doktorskiej Zofii nierodzińskiej) określiła na profilu facebookowym Marka Wasilewskiego, że osoby które zbulwersowały warsztaty to: „… prawicowe dewotki, które same mają za sobą zabiegi i nad trumną postanowiły ze będą się najgłośniej drzeć (…) oraz księża, którzy w najlepszym razie maja tylko kochanki dobrowolnie zgadzające się na seks oraz tego typu ludzie…” .

Od „Warsztatów z Gyne Punk” szybko odżegnała się Małgorzata Grupińska-Bis – dyrektorka Teatru Ósmego Dnia, który w materiałach promocyjnych wymieniony był jako podmiot partycypujący w organizacji zajęć: (…) Nie znam tego projektu, o którym jest głośno, nie zdążyłam się jeszcze z tym zapoznać. Nie wzięłam udziału w warsztatach. To jest program i działalność Arsenału. To galeria ponosi za to odpowiedzialność, tak jak my będziemy ponosić odpowiedzialność za to, co pokażemy pod swoim szyldem – tłumaczyła. Inni pracownicy Teatru Ósmego Dnia, w tym Ewa Wójciak, była dyrektor instytucji (autorka szeroko komentowanej wypowiedzi, w której nazwała papieża Franciszka chu..em), wyrazili zdanie odmienne: (…). Dyrektor Galerii Miejskiej Arsenał jest osobą o nieskazitelnym życiorysie, był jednym z najmłodszym więźniów politycznych w naszym mieście a jego zasługi dla walki o wolność są niepodważalne. Przywołując nieskazitelną przeszłość Dyrektora zasadne jest aby przypomnieć, że jego najbardziej rozpoznawalnym dziełem, był performance polegający na filmowaniu nagiego mężczyzny wchodzącego do katedry w Łodzi.

8 czerwca br. Radio Poznań podało informację, że zastępczyni dyrektora Galerii Miejskiej Arsenał i kuratorka „Warsztatów z rewolucji”, Zofia nierodzińska jest jednocześnie działaczką organizacji „Ciocia Basia”, umożliwiającej wykonanie aborcji Polkom za granicą. Grupa ta została zaproszona przez nierodzińską do poprowadzenia „Warsztatów z Feminist Health Care Research Group”. Ta informacja wywołała kolejne oburzenie wielu osób.

Angażowanie się w tego typu przedsięwzięcia jest bardzo negatywne, a jest to tym bardziej naganne, że pani jest jednak pracownikiem instytucji, osobą, która powinna mieć pewne zaufanie społeczne. Niestety, w ten sposób, to zaufanie niszczy.
To bardzo radykalny sposób zaangażowania się w spór światopoglądowy i bardzo negatywne przedsięwzięcie – stwierdził radny miejski PiS, Jan Sulanowski.

Zdaniem posła PiS, Bartłomieja Wróblewskiego wicedyrektorka galerii powinna zostać zawieszona, a jej działalność nie ma nic wspólnego z kulturą. Urząd Miasta nie chciał zabrać głosu w tej sprawie. Nie ustosunkował się do niej również dyrektor Arsenału. W komentarzu do fragmentu pracy doktorskiej Zofii nierodzińskiej, w której ujawnia ona swoją działalność w „Cioci Basi”, Marek Wasilewski pisał: (…) sztuka traktowana jest tu jako narzędzie, którego zastosowanie najlepiej sprawdza się poza biało otynkowanymi ścianami galerii. Ta ostatnia spełnia tu raczej funkcję tymczasowej bezpieczniejszej przestrzeni, która umożliwia artykulację tematów poruszających się na granicy legalności. Inaczej niż white cube jest miejscem świadomym swojej polityczności, zdającym sobie sprawę ze swojego konkretnego usytuowania. Można więc przypuszczać, że poruszanie się na granicy prawa nie jest dla niego niczym negatywnym, a może wręcz przeciwnie.

Jak nie wiadomo o co chodzi…

 Ciekawa wydaje się chronologia warsztatów: najpierw były warsztaty z kolektywem Gyne Punk. Dość ekstrawagancko wyglądającą para skłotersów (notabene jedyna wzmianka w mediach zwracająca uwagę na ich niepokojący wygląd pojawiła się ze strony Marka Wasilewskiego), która przedstawia szeroki wachlarz ginekologii „zrób to sam”. Para prezentuje odstręczające narzędzia ginekologiczne z XIX wieku (tylko takie, tak deklarował Marek Wasilewski, były pokazywane), jak i również sterylnie zapakowane współczesne narzędzia, które można nabyć, jak reklamuje prelegentka, najtaniej w Meksyku. 

Następnie zastępczyni dyrektora Zofia nierodzińska (Marek Wasilewski zatrudnił ją na tym stanowisku, znając jej aktywistyczną proaborcyjną działalność) organizuje spotkanie między innymi z grupą Cioci Basi (zajmującą się organizacją turystyki aborcyjnej i pośrednictwem w nielegalnym obrocie tabletkami aborcyjnymi), w której jest aktywistką. Oferta Cioci Basi różni się znacząco od oferty Gyne Punk. Gyne Punk preferuje ginekologię „zrób to sam”, promuje i dokumentuje swoją działalność i aktywność często poprzez makabryczne zdjęcia (na przykład okrwawionego wziernika w komplecie z hakiem na sznurku).

W kontraście oferta Cioci Basi – grupy współpracującej z wybranymi niemieckimi klinikami (z którymi ma wypracowany system zniżek), przedstawia się solidnie i bezpiecznie. Ponadto Aktywistki Cioci Basi zachęcają do wpłacania datków na rzecz kobiet, które chcą się poddać aborcji, ale ich na to nie stać: Prosimy o jak najwyższą darowiznę – piszą. Czy zatem mamy tu do czynienia z wykorzystywaniem publicznej instytucji do promocji i pośrednictwa w dostępie do usług aborcyjnych i tabletek poronnych i czerpania z tychże korzyści finansowych? Podinspektor Katarzyna Balcer z zespołu prasowego Komendy Głównej Policji, poproszona o wypowiedz w sprawie handlu tabletkami poronnymi twierdzi, że: „…osoby, które sprzedają nielegalnie różnego rodzaju produkty lecznicze, to nie osoby, które chcą nam pomóc w trudnej sytuacji życiowej, a przestępcy, którzy chcą się wzbogacić”. 

Zamiast zakończenia

 Pod koniec maja i na początku czerwca w Galerii Miejskiej „Arsenał” odbyły się warsztaty poświęcone aborcji. Żądania niczym nieograniczonego prawa do niej wpisane były w program rewolucji – wszak głównie o rewolucję seksualną tutaj chodzi. O zaspokajanie swoich potrzeb, nawet kosztem innego życia, które stoi 

na drodze do tak pojętego szczęścia.

Galeria Miejska Arsenał ma być zarazem źródłem i katalizatorem tej obyczajowej rewolty: na przekór postentuzjastycznym trendom współczesności twierdzę,
że w rewolucji chodzi właśnie o tę radość czerpaną ze wspólnego działania bez względu na efekty, jakie przynosi; rewolucja to równy dostęp do satysfakcji, tej mentalnej i tej jak najbardziej cielesnej (…)

W 50. rocznicę Maja ’68 to właśnie bezwstydnie, publicznie przeżywane szczęście i miłość staną się motywami przewodnimi Warsztatów z rewolucji. Instytucje,
jak szklarnie, stworzą dla nich optymalne warunki rozwoju, tak aby mogły swobodnie wzrastać, zanim rozleją się na ulice – pisze Zofia nierodzińska.

przypisy

[1]Http://www.arsenal.art.pl/wydarzenia/wspolczytnik-rewolucyjny/; [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].

[2]Http://www.arsenal.art.pl/wydarzenia/warsztaty-z-the-army-of-love/; [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].

[3]Http://www.arsenal.art.pl/wydarzenia/warsztaty-z-gyne-punk/ [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].
[4]Http://www.arsenal.art.pl/wydarzenia/warsztaty-z-feminist-health-care-research-group/ [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].

[5]Http://www.arsenal.art.pl/wydarzenia/warsztaty-z-gyne-punk/ [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].
[6]Ibidem.
[7]Ibidem.
[8]Ibidem; członkowie kolektywu piszą: Zmęczeni bezużyteczną i rekurencyjną manipulacją informacjami, badamy, konstruujemy (…) wszystko, co nas otacza (…) Od informacyjnej ekspansji do mutacji operatywnej, chcemy hakować i przekodować wszystko, co jest statyczne i ściśle zaprogramowane, narzucone społecznie i technologicznie. PECHBLENDA jest inokulowana do naszych żył jako destrukcyjne antidotum na heteropatriarchalną arogancję, która nas otacza. Zakłócenie, transhackowe zniekształcenie feministyczne. Zob. https://pechblenda.hotglue.me/?transhackfeminismo [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].

[9]Https://tvn24bis.pl/24-godziny,140,m/kupisz-tutaj-doslownie-wszystko-wyjasniamy-czym-jest- darknet,775982.html [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].

[10]Https://www.hackteria.org/about/ [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].

[11]Https://motherboard.vice.com/en_us/article/qkvyjw/meet-the-gynepunks-pushing-the-boundaries-of-diy-gynecology, https://hackteria.org/wiki/GynePUNK, http://www.makery.info/en/2015/06/30/gynepunk-les-sorcieres-cyborg-de-la-gynecologie-diy/, https://hackteria.org/wiki/BIO-reSEARCH [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].

[12]Https://hackteria.org/wiki/GynePUNK [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].

[13]Https://web.facebook.com/zosia.nierodzinska [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].

[14]Https://motherboard.vice.com/en_us/article/qkvyjw/meet-the-gynepunks-pushing-the-boundaries-of-diy-gynecology [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].

[15]Https://we.riseup.net/gynepunklab/steps-for-performing-manual-vacuum+409808 [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].

[16]Http://www.arsenal.art.pl/wydarzenia/warsztaty-z-feminist-health-care-research-group/, https://web.facebook.com/events/249411808955874/ [dostęp online: 14 czerwca 2018 roku].