„O życiu i twórczości genialnego i niestrudzonego filozofa”

Roger Kimball

tłumaczenie: Eliza Bernatowicz

Na przestrzeni lat kilkakrotnie miałem zaszczyt przedstawiać Rogera Scrutona na wydarzeniach organizowanych przez The New Criterion, Encounter Books oraz inne wydawnictwa o podobnych poglądach. Zawsze niecierpliwie czekałem na takie okazje, podobnie jak i na poczynania jego mistrzowskiego pióra dla The New Criterion. (Pierwszy numer z artykułem Rogera ukazał się w październiku 1982 r.był to nasz drugi numer, ostatni raz Roger pisał dla nas w marcu 2017 r.) Niestety, tu, gdzie zwykłem witać Rogera, teraz muszę się z nim pożegnać.

W niedzielę 12 stycznia otrzymałem smutną wiadomość, że odszedł rankiem tego właśnie dnia, zaledwie kilka tygodni przed swoimi siedemdziesiątymi szóstymi urodzinami. Winowajcą — jak to często teraz bywa — był rak, choroba, którą zdiagnozowano u niego jakieś sześć miesięcy wcześniej. Napisał mi w sierpniu, że poważnie choruje. Nie przypuszczałem, że jest w stanie krańcowym.

Przyjaciel Rogera, Daniel J. Mahoney, opowie więcej do na temat współpracy z Rogerem i jego spuścizny w naszym marcowym numerze. W tym miejscu chciałbym dodać tylko kilka słów o jego powszechnej obecności w środowisku kulturalnym. Liczne kondolencje, które napłynęły z całego świata, świadczą o tym, że śmierć Rogera ograbia anglosferę — i nie tylko ją — z jednego z jej najbardziej żarliwych, wszechstronnych i najbardziej rozumiejących drugiego człowieka intelektów. Chociaż spieszę także podkreślić, że Roger był kimś znacznie więcej niż kolejnym rozpoznawalnym intelektualistą.

Dokładne określenie, kim był i czym zajmował się Scruton nie jest prostym zadaniem. Zwykłe spisy są jak pozycje menu w odróżnieniu od posiłków, które opisują. Zacznę więc od kilku epifenomenów.

W czerwcu 2016 r.została naprawiona niewielka, lecz dokuczliwa nieprawidłowość w moralnym metabolizmie wszechświata. Wtedy to Jej Królewska Mość Królowa Elżbieta II nadała Rogerowi tytuł Rycerza Kawalera 1. Odtąd, w odpowiednim czasie, profesor Scruton znany będzie jako Sir Roger. Jak pięknie i dumnie to brzmi!

Jednym z powodów, dla którego przyjaciele Sir Rogera cieszyli się z wieści o powierzeniu mu takiej godności, była myśl o cierpieniu, jakiego z pewnością doświadczą jego wrogowie w których nie brakowało w świecie akademickim i w mediach. Schadenfreude – powiedział psalmista – przychodzi rano. Jednak w odniesieniu do Scrutona uczucie radości było częścią większej satysfakcji z widowiska, w którym wreszcie zapanowała sprawiedliwość. Przez wiele lat – ba, przez kilka dziesięcioleci – Scruton był traktowany jak parias przez bractwo intelektualistów i pseudointelektualistów, których szaleństwa i nieszczęścia analizował z niewybaczalną jasnością i przenikliwością. Było przecież tak, że profesorowie słali pisemne żądania do wydawców Rogera, aby zaprzestać wydawania jego książek. „Mogę powiedzieć z przerażeniem – napisał jeden ze strażników akademickiego kartelu – że wielu kolegów tutaj [tj. w Oksfordzie] uważa, że opinia szacownego wydawnictwa Longmana została zszargana przez skojarzenie z osobą Scrutona”. Scrutonowi odmawiano awansu akademickiego, co sprawiło, że uniwersytecki establishment zatrudniał go w sposób i w wymiarze marginalnym. Ostro i bez cienia litości krytykowała go też prasa po obu stronach Atlantyku.

Za co?

Poniekąd powodem tego ostracyzmu mogła być reakcja środowiska na tytuł jednej z jego książek, niedawno wznowionej: „Fools, Frauds and Firebrands”2. To energiczny i cudownie zjadliwy akt intelektualnej fumigacji, który obrócił pracę i reputację tuzina wybitnych filozoficznych oszustów w ruinę. Jak ujął to Scruton w „Modern Philosophy” (1994), swoim opus magnum: „Pisarz, który mówi, że nie ma prawdy lub że wszelka prawda jest >>jedynie względna<<, prosi czytelnika, aby mu nie wierzył.” Takiej impertynencji nie można było znieść, a establishment akademicki zrobił wszystko, co w jego mocy, aby Scrutona odrzucić i zdyskredytować.

.Nie tylko krytyczna przenikliwość, lecz także intelektualny dynamizm, temperament, wigor i zakres osiągnięć Sir Rogera doprowadzał do wściekłości jego wrogów. Szczęście, zauważył Arystoteles, polega na energii, aktywnym korzystaniu ze zdolności duszy zgodnie z cnotą. Rzut oka na życiorys Scrutona pokazuje zdumiewające wręcz spełnienie się słów filozofa w działalności Sir Rogera.

W jej ramach zawiera się około pięćdziesięciu książek. Niektóre o filozofii, inne o sztuce, muzyce, architekturze, jeszcze inne o polityce i duchowych kłopotach współczesnego człowieka. Sir Scruton był także autorem kilku pięknie napisanych powieści. Ostatnio „The Disappeared”, trzymającej w napięciu opowieści o moralnym tchórzostwie w obliczu islamskiego triumfalizmu.

Przez wiele lat był narażony na wielkie osobiste niebezpieczeństwo gdy był ostatnią deską ratunku dla bojowników o wolność z Europy Środkowej, którzy walczyli z butem komunistycznej tyranii. W latach 80. długo i ciężko pracował wsród nich na rzecz podziemnej prasy, pomagając zrzucić tyraniczne jarzmo komunizmu. Jego działalność spotkała się z ostrą reakcją tajnej policji- śledzono go, nękano i poniżano.3 Nic więc dziwnego, że skapcaniały wygodniś – wykładowca Oksfordu wyraził swe wielkie zatroskanie o dobre imię wydawcy, które może zostać „splamione skojarzeniami z pracą Scrutona”. Z satysfakcją odnotowujemy, że ostatnim odznaczeniem Sir Rogera, które otrzymał na kilka tygodni przed śmiercią, był Krzyż Komandorski z Gwiazdą Węgierskiego Orderu Zasługi. Przyznany w obecności premiera Viktora Orbána w Ambasadzie Węgier w Londynie. Jak zauważył Orbán, Sir Roger „nie był przeciwnikiem komunizmu tylko z filozoficznego punktu widzenia, był zagorzałym i aktywnym sojusznikiem sił antykomunistycznych w Europie Środkowej i Wschodniej”.

Sir Roger to także zdecydowany apologeta przyjemności. Podobnie jak wcześniej Walter Bagehot, rozumiał, że „esencją toryzmu jest przyjemność”. Prawdziwa przyjemność, właściwie rozumiana – jak mógłby to ująć Tocqueville – jest w gruncie rzeczy prerogatywą konserwatywną i sięga czasu kreacji wszechświata. Przyznał to autor Księgi Rodzaju, gdy zauważył, że Bóg stworzył świat i „widział, że był dobry”. Być może jest to miejsce, w którym należy zwrócić uwagę na wybitne teksty Sir Rogera o dwóch głównych przyjemnościach jego życia: winie i konnym polowaniu na lisy. To nie przypadek (by użyć określenia bliskiego naszym marksistowskim przyjaciołom), że pierwszym cudem Jezusa, o którym wspomina Pismo było przemienienie wody w drogocenny nektar wina. To było boskie!

Sir Roger był filozofem, to prawda, ale samo powiedzenie tego nie mówi zbyt wiele. Nie pomaga też stwierdzenie, że był olśniewającym konserwatywnym polemistą, instynktownie wręcz zwinnym, obdarzonym – jak zdają się być tylko Anglicy – wysublimowaną retoryczną płynnością, równie zabawną i pouczającą, co przenikliwą.

Jego dar polemiczny, mając potencjał druzgoczący odznaczał się łagodnością, która w przeciwieństwie do wielu zdolnych mówców, powściągała jego zapalczywość w dyskusjach. Nekrolog w „The Times” poruszył jeden element tej pięknej cechy, cytując obserwację Sir Rogera, że „ludziom lewicy bardzo trudno jest dogadać się z prawicowcami, ponieważ wierzą, że są źli. Podczas gdy ja nie mam problemu z dogadywaniem się z ludźmi lewicy, ponieważ po prostu uważam, że się mylą”.

Ta wielkość ducha była częścią tego, co kryło się za łagodnością Sir Rogera. Wynikała także z faktu, że był nie tylko filozofem, miłośnikiem mądrości, ale także filokalistą, miłośnikiem piękna. Wierność prawdzie, której wymaga mądrość, mogła być jego najwyższym kryterium intelektualnym, ale to piękno i ludzka sympatia, której wartość była dla niego nieoceniona i do której zachęcał, były jego nieustanną troską.

Muzyka zajmowała ważne miejsce w życiu Sir Rogera. Pisał i reżyserował opery oraz udzielał się jako organista w lokalnym wiejskim kościele w Wiltshire. Spędził tam zresztą ostatnią dekadę życia. Napisał obszerną książkę o estetyce muzyki i kilka książek o Wagnerze, dla którego kompozycji miał duże uznanie. Tu mała dygresja. Pod koniec lat 80. wraz z moją przyszłą żoną poszliśmy na kolację do jego mieszkania w Londynie. Aleksandra, która sama jest zdolnym muzykiem, zauważyła otwartą na fortepianie orkiestrową partyturę opery Janáčka. Ubawiła ją trochę ta pretensjonalność filozofa, ale miało to miejsce zanim dowiedziała się o operach Sir Rogera.

W głębi serca Sir Roger był nauczycielem. Służył jako mentor niezliczonej liczbie studentów. Formalnie w różnych środowiskach uniwersyteckich, zarówno w Ameryce, jak i w Wielkiej Brytanii, a nieformalnie — i być może najpełniej — w swojej ukochanej wiejskiej przystani, Sundey Hill Farm, którą ktoś ochrzcił — ku jego ogromnej radości — „Scrutopia”.

Podobnie jak jego żona Sophie, był zapalonym wielbicielem polowania konnego z nagonką. Spotkali się – o ile dobrze pamiętam – gdy spadł z konia. Zaopiekowała się nim nieopodal przejeżdżająca konno piękna młoda kobieta, młodsza od niego o dwadzieścia osiem lat. Każdy, kto wątpi w to, że Opatrzność cieszy się duchową ciągłością, powinien zwrócić uwagę, że Sir Roger kupił swój pierwszy zestaw do jazdy konnej od swojego przyjaciela Enocha Powella, kiedy wielki klasycysta i polityk – człowiek, z którym Sir Roger miał wiele wspólnego – zrezygnował z siodła. (Kurtka była trochę za mała, jak później poinformował Sir Roger, i miała tendencję do pękania wzdłuż szwów.)

Sir Roger był także kimś w rodzaju intelektualnego przedsiębiorcy. Redagował przez pierwsze osiemnaście lat istnienia „The Salisbury Review” – małe, ale wpływowe konserwatywne czasopismo nazwane na cześć trzeciego markiza Salisbury, który dobitnie zauważył, że dobry rząd polega na robieniu jak najmniej.

Sir Roger kilkakrotnie pisał o swojej politycznej dojrzałości, być może najpełniej w „Dlaczego zostałem konserwatystą” w „The New Criterion” (2003). Podał tam dwie odpowiedzi: negatywną i pozytywną. Negatywną była jego reakcja na odrzucenie cywilizacji, którego był świadkiem w Paryżu w 1968 roku. Hasła niszczące ściany, rozbite witryny i zepsuci radykałowie. Pozytywne wytłumaczenie wynikało z aprobaty filozofii Edmunda Burke’a, apostoła tradycji, autorytetu i uprzedzeń. Uprzedzenie? Jak okropnie brzmi to słowo dla oświeconych uszu. Ale Sir Roger przypomina nam, że uprzedzenia, te dalekie od bycia synonimem bigoterii, mogą być głównym zasobem zbrojowni wolności. „Nasze przekonania — napisał — mogą być zarówno uzasadnione, jak i nieuzasadnione z naszej własnej perspektywy i próba ich usprawiedliwienia doprowadzi jedynie do ich utraty”. Burke dostrzegł z przenikliwością, że wolność nie jest antonimem władzy ani odrzuceniem posłuszeństwa. „Prawdziwa wolność – zauważył Sir Roger – to konkretna wolność, wolność, która może być faktycznie dostępna i nie oznacza

przeciwieństwa posłuszeństwa, ale jego drugą stronę. Abstrakcyjna, nierzeczywista wolność liberalnego intelektu jest w rzeczywistości niczym więcej niż dziecinnym nieposłuszeństwem, wzmocnionym w anarchię”.

Przyjęcie filozofii Burke’a przez Sir Rogera oznaczało początek jego politycznej dojrzałości. Wyzwolenie z fantazji o bezpodstawnej emancypacji, której drugie ja to „utopia”- po grecku „nigdzie”. W myśli Sir Rogera wyraźnie dostrzegamy tezę Burke’a, że pogoń za utopią (możemy nazwać to „socjalizmem”, dla tych, którzy wolą nowoczesny termin) zawsze kończy się źle. Rozpoznanie tej prawdy nie przychodzi od razu i w mniejszym stopniu zależy od intelektualnego uznania niż od duchowego przebudzenia. Sir Roger przybył do nas z wieścią o rzeczach trwałych, których częścią jest przemijanie ludzkich aspiracji. Stąd słowo „strata”, które często pojawia się w jego wypowiedziach. W pewnym sensie konserwatyzm jest antyromantyczny, ponieważ wykazuje sceptycyzm wobec tych wzorców doskonałości, za którymi opowiada się romantyzm. Jednocześnie jest także głęboko romantyczny – uznaje nieuniknioną i ostateczną daremność rzeczy ludzkich. „I tak – napisał Sir Roger – nabyłem świadomość śmierci i umierania, bez której nie można kochać świata takim jaki on jest. To w istocie oznacza bycie konserwatystą”. Oznacza to, że bez świadomości straty nie ma nic, co konserwatysta uznałby za warte zachowania. Sir Roger zauważył, że tylko stawiając czoła koniecznej stracie, możemy budować na marzeniu o ostatecznym wyzdrowieniu.

On the life and work of the brilliant and tireless philosopher
The New Criterion 12 .01. 2020.

Tłumaczenie : Eliza Bernatowicz

autorka tłumaczenia jest stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

przypisy od tłumacza

1Badge of Knight Bachelor tytuł kawalera, to podstawowa ranga przyznawana mężczyźnie , który został pasowany na rycerza przez monarchę, jeden z najstarszych tytułów rycerskich w Anglii, sięgający tradycją do 13. wieku.

2 polskie wydanie: Głupcy , oszuści i podżegacze. Myśliciele nowej lewicy. Poznań, 2018.

3Roger Scruton organizował podziemne wykłady dla polskich, węgierskich, czechosłowackich dysydentów. Doświadczenia z tego czasu zawarł w powieści: Notes from the underground. wydanej w 2014.nagrodzonej w 2015 Independent Publisher Book Award.

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.